Wydawnictwo Medyczne Borgis
Czytelnia Medyczna » Anestezjologia Intensywna Terapia » 2/2004 » Anestezjologia na drodze europejskiej wspólnoty
- reklama -
Profesjonalny, stricte ręczny serwis narciarski Warszawa
- reklama -
© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2004, s. 86-88
Zdzisław Rondio

Anestezjologia na drodze europejskiej wspólnoty

Anaesthesiology on the road to the European Community
Słowa kluczowe: historia, anestezjologia, resuscytacja.
„Ci, którzy czytają wiedzą dużo,
Ci, co patrzą wiedzą więcej”...,
a kto to rozumie wie najwięcej.
(wg Aleksandra Dumas)
Artykuł ten piszę w dniu przełomowej rocznicy [1], kiedy już kilka dni kontynuujemy naszą działalność w nowej sytuacji politycznej – w Unii Europejskiej. Ponad 50-letni okres podziału Europy odchodzi do historii. Rzeczywistą wartość przełomu dziejowego będziemy mogli ocenić dopiero po wielu latach. Droga, chociaż doprowadziła do ostrego zakrętu minęła na szczęście w pokoju. Naszemu pokoleniu dłużyła się jednak nadmiernie.
Polska medycyna ma korzenie europejskie, nie szukamy swojego miejsca, nie mamy wątpliwości. Nie wybieramy swojej historii, ale los nie obchodził się z nami łaskawie. Na szczęście stało się, mamy wolność, radujmy się, życie można poprawić mądrze kreując swoją przyszłość.
Długo zapowiadany projekt poprawienia opieki zdrowotnej, w spojrzeniu NRL „okiem prezesa” nie napawa optymizmem [2]. Ostatni, przedłużony „weekend majowy” był czasem spokojnych, ważnych, własnych przemyśleń. Stąd pozwolę sobie przedstawić garść uwag które przyszły mi w tym czasie na myśl: „nie zapomnij przeszłości patrząc w przyszłość” [3].
Anestezjologia i intensywna terapia w naszym kraju jako nowa specjalizacja medyczna powstała w latach 70. równolegle z rozwojem w Europie. Anestezjologia jako nauka istnieje u nas od II wojny światowej. Wiedza przyszła do nas wtedy z północy wraz z pomocą skandynawskiego Czerwonego Krzyża. Ekipy szwedzkie wprowadziły u nas znieczulenie do zabiegów torako- i kardiochirurgicznych. Drugim równoległym źródłem anestezjologii byli polscy lekarze wojskowi, zdobywający specjalizację w czasie walk na froncie zachodnim. Muszę tu przypomnieć, że w ramach programu niszczenia narodu polskiego na terenie Generalnej Guberni w latach 1939-1945 nie funkcjonowały oficjalnie żadne wyższe uczelnie.
Przypomnijmy jeszcze lata wcześniejsze. W czasie wojny głównym miejscem polskiej diaspory, wraz z siedzibą rządu na obczyźnie była Wielka Brytania. Tam utworzono wydział lekarski na Uniwersytecie w Edynburgu, który z formalnego punktu widzenia kontynuował polską tradycję nauczania medycyny (dla ścisłości historycznej należy wspomnieć, że główny nurt kształcenia lekarzy znajdował się jednak w Warszawie, gdzie funkcjonowała tzw. szkoła Zaorskiego, jako tajna uczelnia). Stąd też m.in. dyplomy polskich wydziałów lekarskich z czasów okupacji zarówno niemieckiej jak i sowieckiej umożliwiały uzyskanie prawa praktyki lekarskiej polskim absolwentom medycyny w czasie wojny i po jej zakończeniu, początkowo w Wielkiej Brytanii, później na całym świecie.
W czasie 5 lat wojny śmierć milionów ludzi w działaniach bojowych i wśród ludności cywilnej spowodowały długofalowe zaburzenia demograficzne. Zniszczenia materialne przybrały niespotykane dotychczas rozmiary. Przymusowa migracja ludności z ziem wschodnich na tzw. ziemie odzyskane na zachodzie, spowodowała wybitnie nasilone zagrożenia zdrowotne i epidemiologiczne. Do tego należy dodać systematyczne wyniszczanie inteligencji, z niewątpliwym wpływem na regenerację zdrowotno-socjalną naszego narodu.
Minęło wiele lat i jest zrozumiałe, że niechętnie wracamy już do tych wspomnień.
Musimy zdać sobie jednak sprawę, że 60 lat (dwa pokolenia) nie wystarczyły na powrót do uczciwego życia i na odbudowę zniszczeń moralnych jakie się dokonały. Niech to będzie dla nas przestrogą, żeby nie wrócić, tak jak po I wojnie w XX wieku do rządów totalitarnych, nienawiści, przemocy, chamstwa i barbarzyństwa. Niestety – niezależnie od pamięci doświadczeń II wojny, nie możemy zapomnieć o terroryzmie Czerwonych Brygad – tragedii olimpiady 1972 r., przypomnianej dobitnie w ostatnich 2 latach z 11 września w USA włącznie.
O poziom wiedzy i humanitarne zasady postępowania w opiece zdrowotnej troszczą się od lat liczne międzynarodowe stowarzyszenia. Istotna rola przypada w tym działaniu organizacjom pozarządowym. Wiekowym symbolem humanitarnej służby dla ludzi jest Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w ramach której działa PCK. W społecznych ochotniczych organizacjach ratowników (np. OSP, GOPR, WOPR i innych), wolontariusze niosą pomoc w stanie zagrożenia, nieraz nawet z narażeniem własnego życia.
W minionym stuleciu problem zdrowia znalazł należne miejsce wśród priorytetowych zadań Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wyspecjalizowane agendy (m.in. WHO czy UNICEF), szczególnie we wczesnych latach powojennych sprawnym działaniem oddawały nieocenione usługi w ratowaniu zdrowia i życia w stanach największych zagrożeń. Dzięki nim udało się rozwiązać wiele ważnych projektów zdrowotnych. Wartość tego typu organizacji – w których nasi rodacy odgrywali nieraz znaczące role, mogliśmy ocenić korzystając wielokrotnie ze współpracy z nimi, z ich wiedzy jak i z bezpośredniej pomocy.
Do wspomnień początku anestezjologii w Polsce nawiązuje artykuł redakcyjny [4] napisany już na początku tego roku poświęcony kształtowaniu naszej specjalności, na tle rozwoju anestezjologii drugiej połowy XX wieku. W tym miejscu cofnijmy się pamięcią do inspirującej rozwój tej specjalności, działalności Światowej Federacji Towarzystw Anestezjologicznych. Delegaci 27 istniejących już towarzystw i 16 obserwatorów (wśród nich M. Justyna i S. Pokrzywnicki jako przedstawiciele Polski) uczestniczyli w pierwszym światowym kongresie (Scheveningen, 1955).
WFSA jasno określiła cel do jakiego dąży : „zapewnienie warunków najwyższego standardu usług anestezjologicznych dla wszystkich ludzi na świecie (drogą stworzenia jak najlepszych warunków pracy anestezjologów i jak najszybszego rozpowszechnienia najnowocześniejszych zdobyczy naukowych tej tak szybko rozwijającej się specjalności)”. Założony cel był właściwie realizacją kontynuowanej już od lat działalności całego środowiska światowego anestezjologów. Mogliśmy się sami o tym przekonać korzystając od lat z pomocy naprawdę serdecznej i szczerej.
Polscy anestezjolodzy utworzyli towarzystwo 4 lata po kongresie światowym, a sekcja europejska powstała w Wiedniu w 1962 r. W tym samym roku odbywał się II Zjazd TAP w Warszawie, w którym uczestniczyli jako goście anestezjolodzy z zagranicy. III Zjazd we Wrocławiu razem z Konferencją Torakochirurgów rozpoczyna rozszerzoną współpracę wielospecjalistyczną. IV Zjazd w Poznaniu (1967) odbywa się już jako III Sympozjum Międzynarodowe z udziałem 421 gości z Europy i USA. Przyjazd wśród gości pierwszego europejskiego profesora anestezjologii sir Roberta MacIntosha i prezesa WFSA Francis Foldesa promuje dalszą naszą działalność. Można tu widzieć pierwsze kroki na drodze do Europy. Rozpoczynał się stały cykl polskich konferencji naukowych, wplecionych w systematyczny aktywny udział w spotkaniach europejskich.
W tym momencie przypomnijmy lata pomocy i wsparcia po wojnie, jaką okazywali nam dobrzy ludzie z państw mniej poszkodowanych niż nasze lub znajdujących się na marginesie działań wojny.
Musimy wierzyć w mądrość i dobroć ludzką.
Pomoc taka i wiele innych mniej znanych nie była jednostkowa. Przyjaźnie dla nas otwarte były wszystkie anestezjologiczne ośrodki szkoleniowe Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej.
Poza znanym pierwszym polskim profesorem anestezjologii S. Pokrzywnickim pamiętamy m. in. dr. Bolesława Rutkowskiego walczącego w armii polskiej pod dowództwem gen. Andersa. Nie mamy jednak zewidencjonowanych miejsc pobytu i kształcenia wszystkich naszych anestezjologów, którym udało się szkolić za granicą dzięki pomocy indywidualnej.
Nie mówiło się o tym głośno – było to w latach zaraz po wojnie źle widziane przez będące pod nadzorem radzieckim służby bezpieczeństwa. Ale musiałem o tym napisać, dla ścisłości historycznej, bo ułatwia to zrozumienie dodatkowych trudności rozwoju naszej specjalności. Za parę lat już nikt nie będzie pamiętał, że istniała dodatkowa droga szkolenia wysiłkiem tych nielicznych – bezimiennych, pełną specjalizację umożliwiających tym, którzy rozpoczynali ją w kraju.
Kolejnym krokiem TAP na drodze europejskiej był dalszy rozwój czasopisma. Dokumentacja prac i rozszerzona informacja o postępach wiedzy odegrały istotną rolę w umocnieniu pozycji specjalności w rozwoju nauk medycznych. Czasopismo ukazało się w latach, kiedy istniała ściśle kontrolowana granica, a bariera językowa i ekonomiczna ograniczały swobodny przepływ korespondencji.
V Zjazd TAP w Krakowie (1970), poza uporządkowaniem spraw prawno-organizacyjnych, podjął problem intensywnej terapii. Do tego czasu odbyły się już dwa Kongresy sekcji europejskiej. W latach 70. czasopismo rozszerzyło nazwę, włączając intensywną terapię, jako integralną część specjalności. W latach 1973-1976 czasopismo ukazywało się w podwójnej wersji językowej polskiej i angielskiej (ryc. 1) i było wizytówką anestezjologii polskiej w świecie. W skład kolegium redakcyjnego wchodzili przedstawiciele towarzystw europejskich, głównie Europy Wschodniej.
Ryc. 1. Pierwsza okładka czasopisma w wersji angielskiej 1973-1976.
Przegląd prac drukowanych w czasopismach medycznych zagranicznych zapewniał dostęp do danych światowego piśmiennictwa niezbędnego do prowadzenia działalności dydaktyczno-naukowej. Na owe czasy ważnym elementem aktywności czasopisma była kronika Światowej Federacji i TAP. W czasie IV Kongresu Światowego WFSA w Londynie S. Pokrzywnicki został wiceprzewodniczącym Zarządu Federacji (w WFSA reprezentował Europę Wschodnią).
Po latach 60. nastąpiły czasy zimnej wojny, kontynent europejski był podzielony murem berlińskim, w Azji trwał konflikt wietnamski i pojawił się blisko-wschodni. W Polsce przeżyliśmy rozruchy studenckie a interwencję w Czechosłowacji i zaczęła się masowa emigracja. Rozpoczęła się era lotów kosmicznych, wielki postęp nauki, ale i pojawiło zagrożenie nuklearne. Nadchodzą lata, które już dobrze pamiętamy.
Dla porządku historycznego musimy wspomnieć o likwidacji wersji angielskiej czasopisma. Nie ogranicza to, ale wraz ze zmianami ekonomicznymi utrudnia pracę towarzystwa. Mimo wielu problemów polscy anestezjolodzy kontynuują już rozpoczęte przygotowania do organizacji Kongresu Europejskiego. Na kongresie w Paryżu w 1978 r. decyzja zostaje zrealizowana; był to szczęśliwie ostatni możliwy moment. Tu też rok później, powstaje Europejska Akademia Anestezjologii z udziałem W. Jurczyka, w senacie Akademii. Przygotowania do kongresu, a później całej działalności Towarzystwa ogranicza wprowadzenie stanu wojennego. W trudnym okresie lat następnych w dalszej działalności uzyskujemy pomoc, przede wszystkim ze strony kolegów brytyjskich i europejskich władz Federacji [5].
VIII Kongres Europejski w Warszawie odbywa się już po odzyskaniu pełnej niezależności politycznej. Zmiany polityczne na świecie i w Europie w tym czasie, nie pozostały bez wpływu na rozwój anestezjologicznych układów organizacyjnych. Do rozważań nad dalszym rozwojem musimy powrócić na łamach naszego pisma w przyszłości.
Wróćmy jednak do refleksji dnia dzisiejszego.
Sięgając głębiej do wspomnień o opiece zdrowotnej w naszym kraju, którą – wydaje mi się – mogę ocenić; początkowo z punktu widzenia rocznej pracy jako sanitariusz, a dalej 50-lecia po dyplomie. Zaczynałem jako lekarz dzieci, a jako specjalista dojrzewałem wraz z anestezjologią, która już wtedy zaczyna utrwalać swoją rolę i pozycję.
Własne obserwacje i przeżycia sugerują nowe wspomnienia, ale dla uznania ich wiarygodności sięgam do zapisów w czasopiśmie. Lata pracy dają prawo do krytycznego spojrzenia na koncepcje naukowe i organizacyjne oraz oceny kierunków dalszego rozwoju.
Równocześnie, mimo codziennych klęsk, nadzieją napawają fakty ogólnych sukcesów medycyny i coraz to nowych możliwości oraz coraz lepszych wyników leczenia. Dużo jednak zostało jeszcze do zrobienia i dużo można poprawić.
We wspomnieniach warto podkreślić wybrane fakty, które stanowią ciąg historycznego rozwoju naszej specjalności. Nie możemy zapomnieć o naszej obecności, a może nawet i naszym wkładzie w rozwój tej specjalności w Europie.
Bez kształcenia nie ma postępu nie tylko nauki, ale i praktyki. Anestezjologia obejmuje nieliczną grupę lekarzy, jednak niedobór tych specjalistów może doprowadzić do drastycznej nierównowagi kadrowej, której wynikiem będzie wybitne pogorszenie jakości usług medycznych. Jest to zagadnienie typowo ogólnokrajowe – „socjalistyczna ilość” (niefachowcy w miejscu fachowców) nie zastąpią jakości pracy specjalistów. Równowaga (zachowanie odpowiednich proporcji) jest faktem, którego nie zmieni żadna ideologia.
Na temat organizacji, a przede wszystkim ekonomii w służbie zdrowia napisano tomy – jaki tego efekt? Pozostaje nam tylko optymistyczna wiara, że będziemy czerpać z doświadczenia innych dobre wzory organizacji służby zdrowia, w której fachowcy wyeliminują jej wykorzystanie do celów politycznych.
Doświadczenie opieki nad dziećmi, przypomina również dorosłym, żeby nie dawali się kusić „cukierkami” – nierealnych obietnic, które służą politykom w zdobyciu zaufania. Temu celowi służą demagogiczne obietnice bez pokrycia i wymuszanie późniejszego posłuszeństwa lub uległości.
Od dawna zastanawiamy się nad międzynarodową współpracą w nauce, która jest ogólnoludzkim globalnym dobrem. Wiedza medyczna odgrywa specjalną rolę w postępie nauki, ale w praktyce służy przede wszystkim zdrowiu nie tylko człowieka indywidualnego, ale również społeczeństwa. W sytuacjach krytycznych – krańcowych zagrożeń życia i zdrowia od wielu lat swoją pracę poświęcają ludziom „lekarze bez granic”.
Piśmiennictwo
1. 8 maja 2004 (59 rocznica kapitulacji Niemiec hitlerowskich)
2. Gazeta Lekarska 5/2004; s. 5
3. Motto konferencji historycznej poświęconej pamięci prof. S.
Pokrzywnickiego (w 10 rocznicę śmierci). Warszawa, 2003.
4. Artykuł Redakcyjny: Anest Inten Terap 2004, 36; 2-5.
5. Artykuł Redakcyjny: Anest Inten Terap 1999, 31, 149-154.
Adres do korespondencji:
Zdzisław Rondio – Redaktor Naczelny;
ul. Kasprzaka 17A, 01-211 Warszawa

Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2004

- reklama -
Strona główna | Reklama | Kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone © 1990-2012 Wydawnictwo Medyczne Borgis Sp. z o.o.