Chcesz wydać pracę habilitacyjną, doktorską czy monografię? Zrób to w Wydawnictwie Borgis – jednym z najbardziej uznanych w Polsce wydawców książek i czasopism medycznych. W ramach współpracy otrzymasz pełne wsparcie w przygotowaniu książki – przede wszystkim korektę, skład, projekt graficzny okładki oraz profesjonalny druk. Wydawnictwo zapewnia szybkie terminy publikacji oraz doskonałą atmosferę współpracy z wysoko wykwalifikowanymi redaktorami, korektorami i specjalistami od składu. Oferuje także tłumaczenia artykułów naukowych, skanowanie materiałów potrzebnych do wydania książki oraz kompletowanie dorobku naukowego.

© Borgis - Nowa Pediatria 1/2000
Elżbieta Lipska
Polska misja medyczna w Albanii
Polish medical mission in Albania
z Kliniki Patologii Noworodka, II Katedry Pediatrii Akademii Medycznej w Warszawie
Kierownik Kliniki: prof. dr hab. Zofia Rajtar-Leontiew
Streszczenie
This article is about the Polish Medical Mission in ACT (Action by Churches Together) Refugees Camp in Ndroq, Albania, during a war in Kosovo in 1999.
Słowa kluczowe: polish medical mission, Albania.
Polska Misja Medyczna powstała w kwietniu 1999 roku jako spontaniczna inicjatywa polskich lekarzy i strażaków. Jej celem była pomoc medyczna ofiarom wojny na Bałkanach. Organizatorami misji byli: Państwowa Straż Pożarna, Wydawnictwo Medycyna Praktyczna i Stowarzyszenie Lekarze Nadziei. Działalność Misji, zatwierdzona przez Ministra Spraw Wewnętrznych, była prowadzona we współpracy z Euro-Atlantyckim Centrum Koordynacji Pomocy przy Kwaterze NATO w Brukseli oraz ONZ.
Lekarze i przeszkoleni pod względem medycznym strażacy od kwietnia do sierpnia pracowali w zorganizowanych na terenie Albanii obozach dla uchodźców z Kosowa. Misja początkowo działała w obozie w Lac, a następnie została przeniesiona do Ndroq, niewielkiej miejscowości w połowie drogi między portowym Durres a stolicą Albanii – Tiraną, która była bazą misji do chwili jej zakończenia. W obozie zorganizowanym przez międzynarodową organizację humanitarną ACT (Action by Churches Together) stale przebywało około 2000 uchodźców. Polska Misja Medyczna zorganizowała na jego terenie szpital jednego dnia oraz ambulatoria internistyczne, chirurgiczne i pediatryczne. Pod stałą opieką misji znajdowało się kilkanaście tysięcy ludzi, w większości kobiet i dzieci, a często osób niepełnosprawnych. Poza działalnością stacjonarną, zespoły wyjazdowe pracowały w kilkunastu, różnej wielkości obozach, rozmieszczonych głównie na północy Albanii.
W codziennej pracy lekarze spotykali się z różnorodnymi problemami medycznymi. Najczęściej były to infekcje górnych dróg oddechowych i przewodu pokarmowego oraz schorzenia dermatologiczne. Duży problem stanowiły zaostrzenia chorób przewlekłych, co było związane z przerwaniem zleconego na stałe leczenia. Profil działalności medycznej zmienił się z upływem czasu. W pierwszych tygodniach pracy prowadzono wśród uchodźców szeroką akcję szczepień; chirurdzy w prowizorycznym ambulatorium chirurgicznym zaopatrywali urazy, rany postrzałowe i odmrożenia powstałe podczas kilkunastodniowej wędrówki przez góry; często zdarzały się choroby pasożytnicze, przede wszystkim wszawica głowy. W trakcie pobytu uchodźców w obozach dolegliwości pacjentów najczęściej związane były z różnymi infekcjami; w czasie letnich upałów dużą grupę stanowili chorzy odwodnieni – zwłaszcza ludzie w podeszłym wieku i małe dzieci, oraz z poparzeniami słonecznymi; stały problem pediatryczny stanowiło niedożywienie lub nieprawidłowe żywienie niemowląt i małych dzieci, u których występowały objawy związane z niedoborami witamin i mikroelementów. Wśród pacjentów zdarzały się noworodki oraz kobiety w zaawansowanej ciąży. W obozie w Ndroq urodziło się dwoje dzieci. Lekarze Polskiej Misji Medycznej opiekowali się nie tylko uchodźcami z Kosowa. Pacjentami coraz częściej byli Albańczycy z okolicznych miejscowości. Stanowili oni bardzo specyficzną grupę pacjentów – przewlekle nie leczonych, leczonych nieprawidłowo lub długotrwale źle wyrównanych. Ze względu na wąskie zaplecze diagnostyczne, ci chorzy sprawiali najwięcej problemów. W przypadkach nagłych, w stanach zagrożenia życia i w sytuacjach, gdy opieka jaką mogli zapewnić lekarze Polskiej Misji Medycznej była niewystarczająca, chorzy byli transportowani do szpitali albańskich.
Współpraca z lekarzami z Albanii i z przedstawicielami innych organizacji humanitarnych układała się bardzo dobrze. Działalność Polskiej Misji Medycznej była wysoko oceniana zarówno przez samych uchodźców, jak i przez odwiedzających Misję przedstawicieli innych organizacji oraz władz Polski i Albanii.
Jest 7 rano 22 maja 1999 roku. Z grupą strażaków wpływamy do portu Durrës. Przed nami Albania, kraj którego w skrócie nie da się opisać, i uchodźcy, którzy czekają na naszą pomoc, a równocześnie budzą nasze obawy. Pierwsze miejsce stacjonowania misji – Lac oglądamy z okien samochodu. Była tam fabryka azbestu, teren uznano za skażony i za pomocą Ambasadora RP w Albanii Misję przeniesiono do obozu w Ndroq. Tutaj mamy do dyspozycji budynek – ambulatorium złożone z gabinetu pediatrycznego, gabinetu zabiegowego i pomieszczenia, które służy za salę chorych i jednocześnie magazyn leków. Dzięki ofiarności licznych firm i organizacji, leków nie brakuje. W naszym obozie przebywa około 2 tysięcy uchodźców. Tu jesteśmy na stałe.
Pierwszy dzień w Albanii to pierwszy dzień naszej pracy. Przy drzwiach tłoczy się nieprzebrany tłum pacjentów – tutaj do lekarza chodzi się całą rodziną. Nie ma co marzyć o intymności naszego gabinetu lekarskiego, pacjent za żadne skarby świata nie wejdzie sam, zwłaszcza kobieta nie może być badana bez obecności męża. Jakiekolwiek dyskusje nie mają sensu. W końcu przyzwyczajamy się do tego, że wciąż ktoś patrzy nam na ręce, że w ciasnym gabinecie nie sposób się przecisnąć, że naraz mówi do nas w zupełnie niezrozumiałym języku kilka osób. Całe szczęście są tłumacze, którzy szybko uczą się podstaw medycyny i ograniczają tłumaczenie wywiadu z pacjentem do minimum. To konieczne, bo dziennie przyjmujemy około 200 pacjentów. Początkowo leczymy chorych z naszego obozu, później wieść o lekarzach z Polski się roznosi. Przychodzą do nas Albańczycy z okolicznych wsi, przyjeżdżają pacjenci z samej Tirany.
Pracujemy rano i wieczorem, z przerwą w południe, bo upał jest trudny do wytrzymania. Bez przerwy, dzień i noc, pełnimy w obozie ostry dyżur, chociaż nocą zdarzają się także interwencje w pobliskiej wsi. Pacjentów wymagających leczenia szpitalnego odwozimy do szpitali w Tiranie. Przyjmują ich i miejscowe szpitale (także szpitale akademickie), jak i szpitale polowe – wojskowy utworzony przez Czerwony Krzyż z Arabii Saudyjskiej.
Na co dzień współpracujemy z Cathy i Goranem – koordynatorami z ACT, z którymi wspólnie planujemy tworzenie nowych obozów i współpracę z już istniejącymi. Organizacja nowych miejsc dla uchodźców przebiega bardzo sprawnie. Po wybraniu terenu, na którym znajdują się stare, zniszczone zabudowania (tych w całej Albanii nie brakuje), przyjeżdża ekipa inżynierów, lekarzy i organizatorów, którzy decydują o lokalizacji gabinetów lekarskich, magazynów, sanitariatów, etc. Budynki są pospiesznie odnawiane, doprowadza się prąd i wodę. Wkrótce staną namioty i obóz będzie gotowy na przyjęcie uchodźców z Kosowa.
Ekipa wyjazdowa codziennie dociera do innych obozów, w których brakuje stałych punktów medycznych. Dowiadujemy się o nich od Scotta, przedstawiciela UNHCRu. Niektóre powstają spontanicznie w opuszczonych zabudowaniach – tam wszelka zorganizowana pomoc dociera najtrudniej. W jednym z nich nie ma nawet miejsca na prowizoryczny gabinet. Parkujemy karetkę przy samej bramie, uchodźcy szybko wynoszą krzesła, w karetce mamy magazyn leków i po chwili już pracuje polowe ambulatorium.
Kolejny raz Scotta i Marianne ze szwajcarskiego Czerwonego Krzyża, spotykamy w obozie dla uchodźców z Kosowa, prowadzonym w Albanii przez Filipińczyków, w którym Polska Misja Medyczna zapewnia pomoc lekarską; wszyscy razem jemy tam włoski obiad – oto i cała pomoc humanitarna – świat w pigułce.
Wracamy z obozu w Shëngjin, to dość długa podróż, zwłaszcza w Albanii, gdzie na dziurawych drogach odległości mierzy się inną miarą. Nocujemy w Lezhë u dwóch Franciszkanów z Polski – ojców Leonarda i Włodzimierza. Mały klasztor na wzgórzu to niezwykłe miejsce – mieszkaliśmy tu my, mieszkają lekarze z Palermo, którzy niedaleko budują szpital polowy, każdego dnia przybywa rodzin z Kosowa, zwłaszcza tych z małymi dziećmi.
Zaraz po przyjeździe do Ndroq czeka nas kolejna niespodzianka – pierwszy poród w obozie. W ostatniej chwili wieziemy kobietę do szpitala w Tiranie, ale dopiero w trzecim znajdujemy dla niej miejsce. Godzinę później jest po wszystkim, niewiele brakowało, a odbieralibyśmy poród po drodze.
Po trzech tygodniach wytężonej pracy z żalem wyjeżdżamy z Albanii. Zmieniający nas lekarze pojechali dalej niż my. Zawarto pokój, obozy powoli opustoszały, uchodźcy wrócili do Kosowa.
Działalność Polskiej Misji Medycznej w Albanii została zakończona w sierpniu 1999. Obecni lekarze Polskiej Misji Medycznej razem z lekarzami z Norwegii pracują w Kosowie, gdzie obok działalności medycznej, prowadzą szkolenia z ratownictwa medycznego wśród miejscowych lekarzy i saperów.
Nowa Pediatria 1/2000
Strona internetowa czasopisma Nowa Pediatria