Chcesz wydać pracę doktorską, habilitacyjną czy monografię? Zrób to w Wydawnictwie Borgis – jednym z najbardziej uznanych w Polsce wydawców książek i czasopism medycznych. W ramach współpracy otrzymasz pełne wsparcie w przygotowaniu książki – przede wszystkim korektę, skład, projekt graficzny okładki oraz profesjonalny druk. Wydawnictwo zapewnia szybkie terminy publikacji oraz doskonałą atmosferę współpracy z wysoko wykwalifikowanymi redaktorami, korektorami i specjalistami od składu. Oferuje także tłumaczenia artykułów naukowych, skanowanie materiałów potrzebnych do wydania książki oraz kompletowanie dorobku naukowego.

© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2006, s. 121-121
Doktor Jan Lammek (1949-2006)
Dr n. med. Jan Lammek urodził się 13.03.1949 r. w samym centrum Kaszub, w Sierakowicach, gdzie Jego ojciec był lekarzem rodzinnym. Zafascynowany zawodem swego ojca postanowił również zostać lekarzem. Ukończył w 1972 r. Akademię Medyczną w Gdańsku i rozpoczął pracę w Szpitalu Powiatowym w Starogardzie Gdańskim. Chciał być chirurgiem i w 1976 r. uzyskał I stopień specjalizacji. Z powodu wady wzroku musiał jednak zmienić specjalizację. Wybór padł na blisko współpracującą z chirurgią anestezjologię. Doktor Lammek przeniósł się do Gdańska i rozpoczął pracę w ówczesnym Zakładzie Anestezjologii i Reanimacji Instytutu Chirurgii Akademii Medycznej. W tej jednostce pracował do końca swego życia. Drugi stopień z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii uzyskał w 1980 r.
W roku 1981 wyjechał na półtora roku na szkolenie do RFN. Zdobyte tam doświadczenia chętnie przekazywał swoim kolegom i wdrażał w praktyce klinicznej. Od początku pracy zawodowej główne zainteresowania Doktora Lammka dotyczyły dwóch zagadnień – zakażeń i niewydolności nerek, szczególnie u chorych leczonych w oddziale intensywnej terapii. W problemach zakażeń Doktor Lammek był niekwestionowanym autorytetem, nie tylko w województwie pomorskim. Z chwilą rozpoczęcia w ośrodku Gdańskim przeszczepów nerek stał się członkiem zespołu anestezjologów uczestniczących w procesie transplantacji narządów. Potrafił, jak rzadko kto, rozmawiać z rodzinami i tłumaczyć im istotę transplantologii. Robił to w sposób mistrzowski. Odbył także w Niemczech przeszkolenie w zakresie opieki okołooperacyjnej i znieczuleń chorych do przeszczepów wątroby, narządu, którego choroba doprowadziła do Jego śmierci.
Był lekarzem niezwykle sumiennym, konsekwentnym w działaniu, koleżeńskim i uczynnym. Wyszkolił 15 specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii.
Wśród chorych umiłował dzieci, szczególnie te, które wymagały chemioterapii z powodu choroby nowotworowej. Im poświęcał w ostatnich latach życia cały swój wolny czas. Był na każde wezwanie, również w święta i w nocy. Opracował procedury zakładania cewników donaczyniowych i nadzorował ich utrzymywanie. Swoje wieloletnie doświadczenia w tym zakresie zawarł w pracy na stopień doktora nauk medycznych, który uzyskał w 2002 r.
W ostatnich latach dr Lammek był zastępcą do spraw ekonomizacji kierownika Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii i wielką jego podporą. Pozostawił po sobie lukę, która będzie trudna do wypełnienia.
W grudniu 2002 r. kiedy ze zwykłą Jemu skromnością przyjmował wybór na Przewodniczącego Oddziału Gdańsko-Pomorskiego Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii nikt nie przypuszczał, że będzie to tylko jedna kadencja. Przystąpił do działania pełen sił, twórczego zapału i doskonałych, starannie dobranych pomysłów. Znając i doceniając fakt, że siłą anestezjologii są dobrze wyszkoleni anestezjolodzy, znakomicie pojął rolę w tym zakresie Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, jak i rolę przewodniczącego. Tematyka posiedzeń dotycząca najnowszych osiągnięć naszej specjalności, ich wysoki poziom naukowy, dobór prelegentów, jak i styl prowadzonej przez Niego dyskusji powodował coraz to liczniejszy udział w nich anestezjologów, nie tylko z naszego terenu ale również i z innych ośrodków.
Wrażliwy na piękno interesował się malarstwem, rzeźbą. Grał na fortepianie, kochał życie z wszystkimi jego przejawami.
Pomimo dotkliwej niszczącej Go choroby przygotowywał i wygłaszał referaty na posiedzeniach Towarzystwa, pisał rozdziały do podręcznika dla studentów, pracował nieomal do końca.
W swoich heroicznych zmaganiach z chorobą wykorzystywał wszystkie siły swego charakteru, bez skarg i narzekań z nadzieją, która gasła powoli w nas – Jego nie opuszczała do końca. Świadomy i silny psychicznie był przykładem wielkiego człowieczeństwa, które nie poddaje się cierpieniu. Autorytet swój budował na wiedzy, mądrości, pasji zawodowej połączonej z perfekcyjnością działania, ale i na cechach swego charakteru. Jego ogromna kultura osobista, bezkonfliktowość, życzliwość dla ludzi i wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka powodowała, że był ceniony i kochany przez bardzo wielu.
O szacunku, jakim darzyli Go przyjaciele, koledzy, znajomi świadczyły tłumy żegnające Go na cmentarzu w dniu 10 lutego 2006 r. oraz dziesiątki nekrologów wyrażające żal i kondolencje składane najbliższym.
Pozostawił po sobie Matkę, Żonę i troje tak bardzo potrzebujących Go wspaniałych, ukochanych ponad wszystko Dzieci.
Niezwykły to był lekarz i człowiek.
Maria Wujtewicz Janina Suchorzewska
Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2006