Chcesz wydać pracę habilitacyjną, doktorską czy monografię? Zrób to w Wydawnictwie Borgis – jednym z najbardziej uznanych w Polsce wydawców książek i czasopism medycznych. W ramach współpracy otrzymasz pełne wsparcie w przygotowaniu książki – przede wszystkim korektę, skład, projekt graficzny okładki oraz profesjonalny druk. Wydawnictwo zapewnia szybkie terminy publikacji oraz doskonałą atmosferę współpracy z wysoko wykwalifikowanymi redaktorami, korektorami i specjalistami od składu. Oferuje także tłumaczenia artykułów naukowych, skanowanie materiałów potrzebnych do wydania książki oraz kompletowanie dorobku naukowego.

© Borgis - Balneologia Polska 1/2006, s. 71-73
Paweł Ambrożewicz
Pamięć jest powinnością naszą i bogactwem
dr Włodzimierz Ambrożewicz (1895-1940)
dr Piotr Ambrożewicz (1855-1922)
Obfitujący w ważne zdarzenia historyczne wiek XIX i XX sprawiły, że losy polskich obywateli przebiegały w sposób całkowicie nieprzewidywalny. Tak też można powiedzieć o Dwóch Osobach, którym poświęcone zostało poniższe wspomnienie. Są to: Ojciec Piotr Ambrożewicz i Syn Włodzimierz – praktycy w zakresie balneologii i medycyny fizykalnej.
Kroniki rejestrują, że osiadła na Litwie rodzina Ambrożewiczów herbu Baybuza miała liczne zasługi dla kraju. Zasługi te dokumentują dzieje rodu, ciągnące się od czasów Witoldowych. W szczególności w okresie Powstania Styczniowego (1863-1864) wiele osób z tej rodziny, noszących to nazwisko miało udział w różnych przedsięwzięciach zbrojnych – i w następstwie tego ponosiło i straty osobowe i podlegało równolegle dotkliwym represjom.
Senior opisywanej tu linii Ambrożewiczów, herbu Baybuza – Michał Mateusz – mający majątek Oknista w powiecie Wiłkomirskim Ziemi Kowieńskiej – za udział lub wspieranie Powstania (w tej chwili trudno to uściślić) – został – oczywiście – wywłaszczony z majątku i wraz z czterema synami wywieziony na Syberię. Synowie ci – to Michał Aleksander, Stefan (ur. 1847), Roman Piotr (ur. 1849), i Piotr (ur. 1855), o której to Osobie będzie traktować niniejsze wspomnienie.
W czasie, gdy tzw. Sybirakom pozwolono wrócić do europejskiej części carskiej Rosji – nie było mowy – oczywiście – o powrocie do własnego majątku – który – jak kroniki mówią – został przez władze sprzedany obcej osobie – ani tym bardziej w poprzednio zamieszkiwane okolice.
Wymienieni synowie rozproszyli się po terenach Rosji – i – co jest w pełni zrozumiałe – pozbawieni zostali jakichkolwiek środków do życia.
Piotr Alfons (dwojga imion) podjął naukę w Akademii Wojskowo-Medycznej w Petersburgu – jako stypendysta.
W następnych latach – już jako lekarz, doktor medycyny Piotr osiadł na długie lata w Brjańsku, gdzie w tym okresie rozwinął szeroką praktykę jako lekarz – akuszer – uzyskując opinię wybitnego ginekologa i akuszera. Jednym z przejawów tego było zaufanie u ludzi. Następnym: założenie pierwszego na terenie carskiej Rosji pisma „Akuszerka”, wychodzącego od r. 1890 w Brjańsku, a od 1893 – w Odessie – praktycznie do okresu rewolucji, którego był nie tylko inicjatorem, ale przez cały czas (również w czasie pobytu w Odessie) naczelnym redaktorem. Pismo to cieszyło się wysokim autorytetem. Był to periodyk drukujący prace zarówno autorów miejscowych, rosyjskich, jak i zagranicznych. Egzemplarze tego czasopisma są nadal dostępne w polskich zbiorach: w „Jagiellonce”, w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego i w innych miejscach (zał. nr 1).
W 1890 r. dr Piotr przeniósł się do Odessy, gdzie objął funkcję Naczelnego Lekarza Pawłowskiego Położniczego Zakładu w Odessie (funkcja powierzona przez Radę Miasta). Jest także przełożonym Odesskiej Położniczej Szkoły.
Ale – równolegle – wszedł w posiadanie sanatorium błotno – solankowego na Limanie Kujalnickim (Andryjewskim) – który posiadał do czasu rewolucji.
W sanatorium tym (jak mi powiedział w 1959 r. rosyjski dyrektor administracyjny obiektu) leczyli się pacjenci z różnych rejonów (również z dworu w Petersburgu), liczni Polacy, ale i bardzo liczni goście – pacjenci, kuracjusze z zagranicy. Dowodem tego jest bardzo bogata korespondencja, którą moja Babka Kapitolina, z pochodzenia Rosjanka z domu Jagodzin – prowadziła do 1939 roku – z różnymi osobami – można powiedzieć: „z całego świata”; od Australii, poprzez Niemcy, Francję, Szwajcarię, Włochy – do Stanów Zjednoczonych.
Atmosfera i forma opieki, praktykowane w sanatorium znalazły odbicie również w literaturze pięknej. (Książka E. Janiszewskiego: „Wspomnienia Odessity 1914-1916” wyd. Ossolińskich, 1987).
Pozycja Dziadka Piotra była wysoka, notowana nie tylko wśród odesskiej Polonii, ale i wśród – zwłaszcza – Rosjan – co zaowocowało w ten sposób, że w czasie rewolucji – jak mówi przekaz – Dziadek był trzykrotnie przewidziany na śmierć – ale – właśnie – przez miejscowe czynniki – uratowany. Mam w domu dokument, zwalniający Dziadka z „Czerezwyczajki”.
W Odessie przyszły na świat wszystkie dzieci Dziadka Piotra: synowie: Włodzimierz i Michał, oraz córki: „Ela” (Elżbieta), „Tala” (Natalia) i „Zola” (Zofia), późniejsza Zofia Rudomino-Dusiatska, pracująca w ubezpieczeniach społecznych.
Zreorganizowane przez doktora Piotra sanatorium, rozwijające swoją działalność, wymagało kontynuatora, który go przejął i poprowadził rozbudowaną działalność. Dlatego Syn, Włodzimierz podjął i odbył studia na Wydziale Lekarskim Noworosyjskiego Uniwersytetu w Odessie.
Włodzimierz był bardzo ruchliwym i aktywnym człowiekiem, czynnym w wielu środowiskach polskich i miejscowych – obok studiów i praktyki w Zakładzie Ojca. Dla podkreślenia odrębności narodowej – znany był jako „Władzik” – i to określenie, to imię, było powszechnie znane i stosowane przez wiele dziesiątków lat.
W czasie rewolucji wstąpił – jako ochotnik – do polskiej kompanii wartowniczej w Odessie.
W czasie rewolucji Sanatorium zostało upaństwowione, a sam dr Piotr skazany na śmierć. Obłożony został wysoką kontrybucją, której, oczywiście, nie mógł spłacić.
Ostatecznie – rodzina Ambrożewiczów różnymi drogami dotarła do Polski Centralnej – część przez Rumię, część przez Konstantynopol.
Jak odnotowano właśnie wyżej – rodzina w pewnym momencie znalazła się w komplecie w Warszawie. Zamieszkała przy ulicy Kaliksta (obecnie: Śniadeckich). Dziadek Piotr nawiązał kontakt z Wojskiem – nie na długo – zaraz przeniósł się do Wielkopolski, gdzie w Poznaniu zamieszkał przy ulicy Skarbowej. Co jest zrozumiałe – pozbawiony „bazy” – praktykował dalej w dziedzinie akuszerii. Zmarł 18. XII. 1922 r.
Dr Włodzimierz początkowo zatrudniał się w Ministerstwie Spraw Wojskowych – w Oddziale III Sztabu – Naukowo-Szkolnym (Dyr.:gen. Jacyna), ale już 28 lipca 1920 r. zgłosił się jako ochotnik do czynnej służby wojskowej. Początkowy przydział do Szpitala Mokotowskiego w Warszawie nie musiał trwać długo, bo karta przebiegu służby wskazuje na pobyty na Śląsku i w innych miejscach pobytu.
Ostatecznie – po I wojnie światowej został Naczelnym Lekarzem 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich w tamtejszym Lesznie, a po przeniesieniu tego Pułku do Horedel koło Baranowicz – Naczelnym Lekarzem 15 Pułku Ułanów Poznańskich – w Poznaniu. W obu Pułkach odznaczony Odznaką Pułkową.
Opinie zwierzchników, zgromadzone w Centralnym Archiwum Wojskowym (posiadam odbitki) wskazują na postawę jako „nieposzlakowany”, a w zakresie kwalifikacji we wszystkich rubrykach jako „wybitny”, z dodatkowymi zapisami o opiekuńczym stosunku wobec żołnierzy.
Polskie władze cywilne (w odróżnieniu do Wojska, potrzebującego lekarzy) dość ostrożnie odnosiły się do ukończenia studiów w Odessie w czasie rewolucji.
Wobec tego dr Włodzimierz zdał stosowne egzaminy i uzyskał doktorat na Uniwersytecie Poznańskim. Umożliwiło Mu to przejście do służby cywilnej.
Otrzymawszy uprzednio urlop z wojska Włodzimierz składa III egzamin ścisły (nostryfikacyjny) na Uniwersytecie Poznańskim i po kilkumiesięcznej pracy w klinikach chirurgicznej, dermatologicznej, ginekologicznej i ocznej uzyskuje w czerwcu 1927 r. dyplom doktora wszech nauk lekarskich. W tym też roku wstępuje w związek małżeński z Ireną z Cybulskich. W styczniu 1928 r. przeniósł się do Zakopanego, gdzie urządził i prowadził Zakład Hydropatyczny.
1 maja 1929 r. Włodzimierz Ambrożewicz obejmuje kierownictwo Zakładu Przyrodoleczniczego Kasy Chorych (Ubezpieczalni Społecznej) w Poznaniu. W 1934 r. powierzone mu zostaje dodatkowo zorganizowanie Pogotowia Lekarskiego Ubezpieczalni Społecznej, które następnie prowadzi przez 10 miesięcy.
1 stycznia 1936 r. został zastępcą naczelnego lekarza Ubezpieczalni, pełniąc równocześnie obowiązki kierownika Zakładu Przyrodo-leczniczego (będącego później bazą dla Instytutu Balneoklimatycznego).
Trzeba dodać, że w latach dwudziestych i trzydziestych pracował w wielu organizacjach społecznych: Stowarzyszeniu Samopomocy Społecznej, Związku Strzeleckim, Towarzystwie Przyjaciół Młodzieży Akademickiej, jako sekretarz Towarzystwa Kultury Akademickiej, skarbnik Klubu Społecznego Medyków im. K. Marcinkowskiego i członek Zarządu Związku Polaków z Kresów Wschodnich.
Wprawdzie formalnie dr Włodzimierz rozstał się z Wojskiem (przeszedł do rezerwy) w 1929 r., ale korzystał, jak wspomniano, w poprzedzającym okresie z kolejnych urlopów, które umożliwiły pogłębiać wiedzę fachową – właśnie – w zakresie balneologii. Odbył szereg praktyk, m. in. w Zakładzie Wodoleczniczym dr. Żniniewicza.
Jako doświadczony i sprawdzony organizator – dr Włodzimierz został w drugiej połowie czerwca 1937 r. powołany na stanowisko inspektora w Dziale Lecznictwa Centrali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie.
Pracę podjął w dniu 1.VII.1937 r. Terenami Jego inspekcji były Małopolska (łącznie za Wschodnią), teren C.O.P. – (Centralnego Okręgu Przemysłowego) oraz – sporadycznie m.st. Warszawa.
W tym samym roku 1937 nadeszło na ręce dr. Włodzimierza pismo datowane 8.IX.1937 r, w którym Izba Lekarska Poznańsko-Pomorska przyznaje Mu prawo używania tytułu specjalisty w zakresie fizjoterapii.
Nie sprawdzałem, czy był to pierwszy w Polsce dokument tego typu dla tej specjalizacji. Świadczy jednak, że już w 1937 r. takie tytuły (uprawnienia) – certyfikaty – nadawano.
Dr Włodzimierz wychodząc „na wojnę” zabrał to pismo ze Sobą. Znaleziono je przy zwłokach w grobach katyńskich.
W domu przechował się list przewodni Izby i odpis pisma (których odbitki załączam).
Ostatni wyjazd inspekcyjny na południe miał miejsce w końcu sierpnia 1939 r.
3 września 1939 r dr Włodzimierz Ambrożewicz został zmobilizowany z przydziałem do 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej w Warszawie. 8 września otrzymał rozkaz zorganizowania szpitala wojskowego w rejonie Mińska Mazowieckiego. Przechodząc z wojskiem na wschód dostał się do niewoli sowieckiej koło Podwłoczysk. Przebywał początkowo w obozie przejściowym w Tereszczeńsku (nazwa sowiecka: Ciotkino); następnie przewieziono Go do obozu jenieckiego w Kozielsku (okręg smoleński) skąd dotarł do rodziny jeden list.
Został zamordowany w lesie katyńskim w maju 1943 r., tamże pochowany pod numerem 02433.
Pozostawił Matkę, Żonę Irenę i syna Pawła oraz rodzeństwo.
otrzymano: 2006-02-09
zaakceptowano do druku: 2006-02-10

Balneologia Polska 1/2006