Ludzkie koronawirusy - autor: Krzysztof Pyrć z Zakładu Mikrobiologii, Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii, Uniwersytet Jagielloński, Kraków

Zastanawiasz się, jak wydać pracę doktorską, habilitacyjną lub monografię? Chcesz dokonać zmian w stylistyce i interpunkcji tekstu naukowego? Nic prostszego! Zaufaj Wydawnictwu Borgis – wydawcy renomowanych książek i czasopism medycznych. Zapewniamy przede wszystkim profesjonalne wsparcie w przygotowaniu pracy, opracowanie dokumentacji oraz druk pracy doktorskiej, magisterskiej, habilitacyjnej. Dzięki nam nie będziesz musiał zajmować się projektowaniem okładki oraz typografią książki.

Poniżej zamieściliśmy fragment artykułu. Informacja nt. dostępu do pełnej treści artykułu tutaj
© Borgis - Medycyna Rodzinna 2/2000, s. 10-11
Kordian Bakuła
Bez recepty ani rusz*
Bohaterką tego językowego szkicu jest recepta. Wyraz często używany nie tylko przez lekarzy, nie tylko w aptece. Pojawia się w charakterystycznym związku frazeologicznym – recepta na co?, np. recepta na dobrą piosenkę, recepta na życie. Nabiera wtedy znaczenia wzoru (robić coś według czyjejś recepty), przepisu, wskazówki (dać receptę na co?), dobrej rady. Wielu ma swoją receptę na szczęście, wielu żyje bez recepty. Pewnie i autorzy, i redaktorzy „bez recepty” mają swoją receptę na dobre branżowe czasopismo.
Wyraz recepta pochodzi z łaciny. Receptum znaczy zobowiązanie, poręka; receptor to ktoś odbierający. Mają też znaczenie dla naszej recepty i takie wyrazy jak recipio, receptum, co znaczy miedzy innymi przyjąć, wziąć w posiadanie, pozwolić, obiecać, przyrzec, poręczyć. Receptę już od dawna wypisuje się, i pewnie nie bez powodu ma ona w języku angielskim nazwę zawierającą znaczenie pisania – perscription (dosłownie: przepis). Ciekawe czy i w polszczyźnie dałoby się mówić przepis zamiast recepta? A może dobre było by zalecenie lekarskie? Może czytelnicy mają jakieś pomysły? Nie zaszkodzi spróbować zastąpić niektóre obce słowa polskimi, choćby dla zabawy z ojczystym językiem.
Co pisze się na dzisiejszych receptach wiedzą tylko aptekarze, bo tylko oni potrafią odczytać nieczytelne pismo lekarzy, zwykły śmiertelnik nie da rady. A jakie były dawne, bardzo dawne zalecenia lekarskie, powiedzmy w XVI, a nawet XV wieku? Przedstawię fragmenty najstarszych znanych recept zapisanych w Polsce, stanowiących zabytek języka polskiego. Być może czytelnicy zetkną się z nimi po raz pierwszy. Jedna z nich pochodzi z końca XV wieku, została sporządzona przez bernardynów i – w przeciwieństwie do dzisiejszych recept – informuje nie o tym, jakie gotowe lekarstwa kupić w aptece i jak je zażywać, lecz przede wszystkim o tym, jak sporządzić potrzebne lekarstwo. Na przykład, jak sporządzić maść przeciw „dnam”, czyli artretyzmowi. „Weźmi – pisze zakonnik – łoj cielęcy a mozg z wilczego gnata, a mozg psi, mozg kotczy, a sadło niedźwiedzie, olej białonowy – latine estulus, pleśniwiec i z korzenim, a kosztował, a bobrowe stroje, wszego miarę złączysz pospołu, a tym nakropi siarkę, z tego będzie maść. (...) piecz to wszystko w gorącym piecu albo smaż, albo postaw w panwicy, więc potym maż maścią ciepłą”. Jak się to czyta? Pewnie dość trudno, ale może być interesujące. Poniższe objaśnienia pomogą zrozumieć cały przepis: mozg to szpik kostny, gnat to kość; białonowy znaczy bieluniowy, z bielunia (rośliny); pleśniwiec to gatunek rośliny; kosztywał to żywokost lekarski, babka zwyczajna; panwica – metalowe płaskie naczynie.

Powyżej zamieściliśmy fragment artykułu, do którego możesz uzyskać pełny dostęp.

Płatny dostęp do wszystkich zasobów Czytelni Medycznej

Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu oraz WSZYSTKICH około 7000 artykułów Czytelni, należy wprowadzić kod:

Kod (cena 30 zł za 30 dni dostępu) mogą Państwo uzyskać, przechodząc na tę stronę.
Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.

Medycyna Rodzinna 2/2000
Strona internetowa czasopisma Medycyna Rodzinna