Artykuły w Czytelni Medycznej o SARS-CoV-2/Covid-19

Poniżej zamieściliśmy fragment artykułu. Informacja nt. dostępu do pełnej treści artykułu tutaj
© Borgis - Nowa Medycyna 10/2000
Zbigniew Żylicz
Postępy medycyny paliatywnej
Progress in palliative medicine
Hospice Rozenheuvel, Holandia
Streszczenie
Palliative medicine has developed from hospice care originated in the sixties. Since this time palliative medicine has become a recognized medical specialty. It is now increasingly integrated with oncology. Most of the patients seen by palliative care specialists suffer from pain. In this field, which concentrates on non-invasive treatment, a big progress has been achieved. Pain occurs always in the context of other symptoms and all of them need to be addressed. Less frequent occurring symptoms may be more difficult to treat and may cause more suffering then pain. All symptoms should receive separate attention, including psychosocial and spiritual issues.
Medycyna paliatywna powstawała pod koniec lat 60. w Anglii. W roku 1967 powstało na południe od Londynu Hospicjum Świętego Krzysztofa. Ten nowy nurt w medycynie, nazwany najpierw opieką hospicyjną, powstał jako odpowiedź na postępującą technologizację i lęk przed dehumanizacją medycyny. Opieka hospicyjna miała na celu zapewnienie jak najlepszej jakości ostatniego etapu życia i zapewnienie godnego umierania. To z kolei miało być punktem wyjściowym dla opieki nad osieroconymi. Tę jak najlepszą jakość życia osiągano poprzez trzy zasadnicze jej części: zapobieganie niepotrzebnym i nadmiernym stratom, leczeniu objawowemu i opiece duchowej, która powinna być szerzej rozumiana niż tylko posługa religijna. W hospicjach, które w następnych dekadach zaczęły powstawać w wielu angielskich miastach, pielęgnowano chorych w stanach terminalnych; głównie chorych cierpiących na choroby nowotworowe. Hospicjum stało się ucieczką i alternatywą dla tych, którzy nie byli w stanie korzystać z dobrodziejstw nowoczesnej onkologii, bądź zostali uszkodzeni (psychicznie lub fizycznie) na skutek próby leczenia przyczynowego. Skupienie uwagi na tej grupie chorych, uprzednio niemalże niezauważanych, doprowadziło z początku do konsternacji i do polaryzacji w medycynie. Przez wiele lat onkologia i to, co nazwano później medycyną paliatywną rozwijały się niezależnie od siebie. Co więcej, medycyna paliatywna miała na pewne sposoby leczenia przyczynowego diametralnie odmienne poglądy. Stąd też przez wiele lat onkologia marginalizowała medycynę paliatywną, starając się unikać jej metod. Powstała sztuczna granica pomiędzy onkologią a medycyną paliatywną. Przekroczenie tej granicy dla wielu chorych, ale także i dla ich lekarzy, oznaczało zbyt szybką akceptację śmierci, utratę nadziei, akceptację stanu chronicznego odurzenia środkami narkotycznymi itp.
Pod koniec lat 80. medycyna paliatywna została w Wielkiej Brytanii uznana za odrębną specjalizację. Od tego czasu rozpoczął się także proces integracji onkologii i medycyny paliatywnej. Szereg ludzi przyczyniło się do powstania podwalin naukowych medycyny paliatywnej, co z kolei spowodowało, że wielu onkologów przekonało się do stosowanych przez nią metod i zaczęło używać je w praktyce. Tak więc medycyna paliatywna opuściła bezpieczne mury hospicjów (stąd nie mówi się już o opiece czy medycynie hospicyjnej) i stała się, powoli, przynajmniej na Zachodzie, integralną częścią medycyny ogólnej i onkologii. W tym procesie integracji znaczną rolę odegrały pielęgniarki, nie tylko z oddziałów onkologicznych, które w szczególny sposób przyczyniły się do przejęcia metod wypracowanych w hospicjach na grunt szpitalny.
Zasadniczym elementem medycyny paliatywnej jest wyjście naprzeciw indywidualnym potrzebom chorego. Celem leczenia nie jest jedynie zniesienie bólu, czy jakiejś innej dolegliwości, ale polepszenie jakości życia chorego poprzez wypełnienie jego indywidualnych potrzeb. Tak więc chory w stanie terminalnym może cierpieć z powodu bólu, ale może nie chcieć przyjmować leków przeciwbólowych. Takie leczenie mogłoby na pewno zmniejszyć jego dolegliwości. Z drugiej jednak strony leki przeciwbólowe mogłyby wpłynąć na zdolności percepcyjne chorego i spowodować na przykład utratę możliwości prowadzenia pojazdów. Wiedząc jak ważne może być dla chorego prowadzenie pojazdów, medycyna paliatywna szuka w bardzo twórczy sposób rozwiązania tego problemu. Dla wielu lekarzy jest to właśnie sztuka w medycynie.
Tak więc w medycynie paliatywnej można skomplikowane problemy rozwiązać w sposób bardzo twórczy, uwzględniający indywidualne potrzeby chorego i jego rodziny. To doświadczenie nie zawsze oparte jest na danych naukowych, potwierdzonych w próbach klinicznych. Losy jednostki tylko w niewielkim stopniu zależne są od statystyki opartej na wynikach badań na dużych grupach. Poza tym, większość badań z losowym doborem obejmuje chorych w o wiele lepszym stanie klinicznym, a przez to wyniki tych badań tylko w przybliżeniu odpowiadają realiom stanów terminalnych. Tak więc medycyna paliatywna opiera się, przynajmniej w części, na doświadczeniu (empiryzmie) i ekstrapolacji wyników badań, a nie na bezpośrednich dowodach. Brak dowodów pochodzących z kontrolowanych prób klinicznych nie jest potwierdzeniem antytezy. Dla wielu lekarzy-naukowców ta sytuacja jest powodem do nieakceptowania medycyny paliatywnej jako dziedziny naukowej. Z drugiej strony trzeba sobie uświadomić, że ten brak akceptacji nie zmieni faktu, że chorzy będą cierpieć i że w grupie tej nie ma lepszej metody dowodzenia skuteczności leczenia. Wiele uznanych metod badawczych, takich jak badania z losowym doborem chorych z placebo w grupie kontrolnej są etycznie niedopuszczalne w stanach terminalnych.
Pomimo dużych osiągnięć w onkologii, lekarze-specjaliści zdali sobie sprawę z tego, że ich leczenie, jak najlepiej wykonane z perspektywy obecnej wiedzy, zawsze będzie powodowało u pewnej liczby chorych uszkodzenia jatrogenne. Wielu innych chorych nie będzie od początku nadawało się do leczenia przyczynowego. Dla tych dwóch grup chorych medycyna paliatywna mogłaby być dobrodziejstwem.
Spójrzmy oczami specjalistów medycyny paliatywnej na problem bólu i na postępy w jego zwalczaniu. Ból jest najczęstszym, ale nie jedynym objawem spotykanym w stanach terminalnych chorób nowotworowych. Około 70-80% chorych na nowotwory cierpi z powodu bólu. Co więcej, w ponad 80% przypadków nie jest to jeden prosty objaw bólowy, ale kombinacja kilku bólów o różnej etiologii (19). Dla optymalnego leczenia przeciwbólowego konieczne jest więc szczegółowe rozeznanie w patogenezie tych objawów i leczenie skojarzone, często dwoma lub nawet trzema metodami równocześnie. Obok leczenia farmakologicznego w przypadku chorób nowotworowych ważne jest leczenie promieniami jonizującymi, a także stosowanie metod niefarmakologicznych. Stosowanie metod inwazyjnych w zwalczaniu bólów nowotworowych, tak popularne w latach 70. i 80., straciło w ostatniej dekadzie na znaczeniu. Stało się tak głównie dlatego, że chory wyswobodził się od wpływów leczenia zamkniętego i leczenie stanów terminalnych w znacznej mierze przeniosło się do domu i stało się domeną medycyny rodzinnej.

Powyżej zamieściliśmy fragment artykułu, do którego możesz uzyskać pełny dostęp.

Płatny dostęp tylko do jednego, POWYŻSZEGO artykułu w Czytelni Medycznej
(uzyskany kod musi być wprowadzony na stronie artykułu, do którego został wykupiony)

Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu wraz z piśmiennictwem , należy wprowadzić kod:

Kod (cena 19 zł za 7 dni dostępu) mogą Państwo uzyskać, przechodząc na tę stronę.
Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.

 

 

Płatny dostęp do wszystkich zasobów Czytelni Medycznej

Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu wraz z piśmiennictwem oraz WSZYSTKICH około 7000 artykułów Czytelni, należy wprowadzić kod:

Kod (cena 49 zł za 30 dni dostępu) mogą Państwo uzyskać, przechodząc na tę stronę.
Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.

Nowa Medycyna 10/2000
Strona internetowa czasopisma Nowa Medycyna