Wydawnictwo Medyczne Borgis
Czytelnia Medyczna » Anestezjologia Intensywna Terapia » 3/2001 » Oblicze anestezjologii w mediach
- reklama -
Profesjonalny, stricte ręczny serwis narciarski Warszawa
- reklama -
© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 3/2001, s. 197-202
Maria J. Turos

Oblicze anestezjologii w mediach

Anaesthesiology in media
z Międzywydziałowych Środowiskowych Studiów Doktoranckich przy Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego; kierownik: prof. dr hab. E. Kaczyńska
W chwili obecnej rzeczą bezsporną pozostaje fakt, iż za ważny czynnik kształtowania się społecznego wizerunku określonej grupy zawodowej uznać można jej obecność, bądź też brak takowej w mediach. Niestety, w odniesieniu do anestezjologii sposób, w jaki jest ona prezentowana na forum publicznym wydaje się być dla tej specjalności dosyć kłopotliwy. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż samo pojęcie „anestezjologia w mediach” obejmuje sobą dwa zasadniczo różniące się od siebie obszary zainteresowania.
Pierwszym z nich jest informacja, a także publicystyka prasowa oraz radiowa i telewizyjna sensu stricto zajmująca się szeroko pojętymi zagadnieniami medycznymi. Na tym gruncie media w miarę regularnie donoszą o wprowadzeniu nowego postępowania operacyjnego, jak też o sukcesach transplantologii czy innych inwazyjnych metod terapeutycznych. W dziennikach telewizyjnych i innych programach informacyjnych ich odbiorcy epatowani są obrazami pacjentów leżących na łóżkach szpitalnych, których schorzenia i zastosowane sposoby lecznicze relacjonują lekarze posiadający nierzadko wysokie tytuły naukowe, skwapliwie odpowiadający przy tym na pytania dziennikarzy. Nie dotyczy to co prawda tematu, ale moim zdaniem zostaje tu naruszona istotna sfera dóbr osobistych pacjenta, gdyż takowego nikt zazwyczaj o zgodę nie pyta w ferworze pogoni za sensacją i co istotne, wystąpienia owe zdają się kolidować z przestrzeganiem tajemnicy lekarskiej1. Przy takiej konstrukcji programu zazwyczaj pokrywa się milczeniem lub marginalizuje rolę zespołu anestezjologicznego, którego działania zarówno w sali operacyjnej jak i w oddziale intensywnej terapii w zasadniczy sposób przyczyniły się do pozytywnego wyniku końcowego. Warto odnotować przy tym, iż sama aparatura anestezjologiczna w oczach mediów uchodzi za dość fotogeniczną – szczególne zainteresowanie „oka kamery” wzbudzają nowoczesne monitory czy respiratory – lecz można odnieść wrażenie iż tylko ona sama. Rzadko prezentowane są osoby bezpośrednio nią się posługujące, jeśli już, to bokiem, z oddali, jak gdyby wpisane w tło, stanowiące dodatek dla sprzętu ekscytującego przede wszystkim barwnymi wykresami na ekranach.
Deprecjonująco na ogląd tej specjalizacji wpływają także wypowiedzi o bezproblemowym posługiwaniu się lekami oraz pewnymi technikami anestezjologicznymi przez lekarzy innych specjalności, przede wszystkim stomatologów2. Teksty o tym charakterze, prócz prasy codziennej, można znaleźć w publikacjach niejako celowo ukierunkowanych na propagowanie oświaty zdrowotnej i prezentowanie w sposób popularny najnowszych osiągnięć wiedzy medycznej3. Zupełnie ubocznie jest przy tym traktowana kwestia bezpieczeństwa takich procedur, mało tego – zdarzają się wypowiedzi „... niestety w Polsce gaz rozweselający... [popularna w tego typu artykułach nazwa podtlenku azotu]... – mimo że nieszkodliwy – nie trafił jeszcze do gabinetów...”4. Dane statystyczne, pochodzące m.in. z Wielkiej Brytanii5 wskazują jednak wyraźnie, iż tylko w latach 1996 – 1999 zmarło z powodu powikłań po znieczuleniu ogólnym zastosowanym przez stomatologa 8 osób, w tym pięcioro dzieci. Jak pisze holenderski anestezjolog, L. Booij: „... zachorowalność i śmiertelność są niższe, a jakość usług wyższa tylko wówczas, gdy anestezjologią zajmują się lekarze anestezjolodzy...”6.
Niepokój może również budzić fakt, iż jeśli postać anestezjologa pojawia się już w mediach, a w szczególności na łamach prasy, to najczęściej jest on bohaterem może nie wprost negatywnym, ale mocno podejrzanym. Anestezjologia w całości przedstawiana bywa również jako specjalizacja o wyjątkowo złym wizerunku – vide sporadycznie w pełni udokumentowane informacje o pacjentach z powikłaniami pooperacyjnymi, które są przez lekarzy zatajane, m.in. przez nieczytelne zapisy w dokumentacji lekarskiej7. Nadal też, pomimo całkowitej fałszywości owego przekonania8, za fakt śmierci pacjenta w okresie okołooperacyjnym obwiniany pozostaje tak przez media jak i przez prawników – o czym szerzej pisałam już uprzednio – tylko i wyłącznie anestezjolog oraz znieczulenie. Można nawet wysnuć przypuszczenie, iż na takie zdarzenia dziennikarze wręcz czyhają9, przy czym jakiekolwiek ograniczenia w dostępie do informacji na terenie placówki, gdzie doszło do tragicznego zdarzenia kwitowane są stwierdzeniem „... lekarze zawsze kryją się wzajemnie...”10. Gros doniesień prasowych o śmiertelnym powikłaniu narkozy zastosowanej często do nieskomplikowanego zabiegu operacyjnego jest tak skonstruowanych, iż przeciętnego czytelnika napełnia przerażeniem. Tu za przykład może posłużyć klasyczna notatka prasowa „... pięcioletni Patryk J. z Gdańska trafił do szpitala, bo skaleczył się w palec. Miał mieć mały zabieg. Lekarz kazał go uśpić. Nie umiał go już dobudzić. Chłopczyk zmarł...”11. Czego tak naprawdę można się z niej dowiedzieć – praktycznie niewiele. Pytania natomiast jakie nasuwają się w kontekście przedstawionego materiału uważam za bardzo istotne. Po pierwsze – komu ów lekarz zlecił wykonanie znieczulenia, kazał uśpić małego pacjenta, po drugie – czy kontynuował je sam, oraz po trzecie – nie umiał czy też nie mógł go [a to jest moim zdaniem różnica wielkiej wagi] następnie wybudzić. Wniosek stąd, iż pewne informacje zostały niejako a priori przez autora owej wzmianki przemilczane. Lecz taki namysł wymaga pewnej przynajmniej orientacji w przedstawionym temacie. Dla osoby nie posiadającej wstępnych informacji ten przykładowy tekst staje się jasnym potwierdzeniem, że znieczulenie, a być może każde inne działanie anestezjologa kryje w sobie niewyobrażalne wręcz ryzyko, oraz całą serię możliwych do wystąpienia powikłań wyzwolonych w skutek jednego popełnionego przezeń błędu czy pomyłki. Powikłania chirurgiczne, choć niejednokrotnie podobnie tragiczne w skutkach i występujące relatywnie częściej, w zestawieniu z nim jawią się jako zjawisko normalne, uważane za następstwo choroby zasadniczej lub złe zrządzenie losu, zamknięte w trywialnym powiedzonku „robiliśmy wszystko co w naszej mocy ale...”.
Kolejnymi tematami, wokół których ogniskuje się zainteresowanie środków przekazu, jeśli już zostaje skierowane na anestezjologię, są doniesienia o nieuczciwych manipulacjach z chorymi nieprzytomnymi. W tym kontekście niejednokrotnie pada zamaskowane przez eufemistyczny termin „kryptoeutanazja”, pytanie o zagadnienie eutanazji sensu stricto. Dlaczego własnie eutanazji? Przypuszczalnie, myśl ta ma swoje korzenie w tym, iż anestezjolog wchodzi jako jeden z członków w skład zespołu orzekającego śmierć mózgu, czyli wdrożenie procedury uznania za zmarłego potencjalnego dawcy narządów do transplantacji. Kierownik oddziału intensywnej opieki medycznej będący również anestezjologiem, wysuwa podejrzenie izolowanej śmierci pnia mózgu i powiadamia o potrzebie zwołania komisji12. Podchwytliwość pytań formułowanych przez przedstawicieli mediów, omijając meritum sprawy, najczęściej zmierza wówczas w kierunku zanegowania obiektywności decyzji o zaprzestaniu czynności reanimacyjnych, bądź intensywnego leczenia. Padają przy tym sugestie, iż decyzja owa została podjęta nazbyt wcześnie, kierowano się niejasnymi kryteriami, dalekimi od norm etycznych nastawionych na jednakowe postrzeganie każdego pacjenta lub dla odmiany „... czy działania reanimacyjne nie są ambiwalentne, gdyż jako szansa dla człowieka są zarazem jego zagrożeniem...”13. Także sama definicja śmierci, która choć znalazła aprobatę nawet w oczach Jana Pawła II wyrażonej przez Papieską Akademię Nauk14 w zdaniu„... osoba może być uznana za zmarłą, gdy utraciła w sposób nieodwracalny zdolność integrowania i koordynowania funkcji fizycznych i umysłowych swego ciała...”, sprawia iż szczególnie w kręgach publicystyki związanej z naukami teologicznymi nadal spotkać się można z passusami dalekimi od przyjętej przez Niego wykładni jak przykładowo – „... przyjęcie za kryterium śmierci zaniku tylko pewnych części mózgu uznanych za centralne miejsce integrowania i koordynowania aktywności ludzkiego ciała, w momencie gdy pracują jeszcze serce i płuca jest ryzykowne... a nawet niedopuszczalne...”15.
O sukcesach anestezjologii jakoś nie można znaleźć odpowiedniej liczby publikacji. Szczególnie mało jest – jakże przydatnej w ogólnym oglądzie specjalności – informacji o wzrastającym z roku na rok poziomie bezpieczeństwa znieczulenia, a nie jest truizmem, iż „... chory znieczulany przez anestezjologa w Nowym Jorku jest dużo bezpieczniejszy niż podczas przechadzki po ulicach tego miasta, odnosi się to także do miast w Polsce...”20. Podobne, niekorzystne dla formowania opinii społecznej milczenie okrywa inne domeny działalności anestezjologów, jak skuteczne leczenie dolegliwości bólowych bądź ratowanie chorych w stanie krytycznym z niewydolnością wielu narządów. Obiektywnych i reprezentujących właściwy poziom merytoryczny tekstów poświeęconych anestezjologii praktycznie nie ma wcale. Na postawienie takiej tezy pozwala analiza zawartości czasopism zajmujących wysokie pozycje w rankingach czytelniczych. Dla przykładu w roku 2000 na łamach „Wprost” w kolumnie „Nauka i Zdrowie” ukazało się ogółem 81 artykułów poświęconych rozwojowi nauk medycznych, z czego 15 dotyczyło zagadnień związanych z chirurgią, zaś tylko jeden poruszał ogólnie zagadnienia znajdujące się w gestii poczynań zawodowych anestezjologa, a mianowicie dotyczył leczenia bólu przewlekłego21. Z podobną sytuacją spotykamy się w „Polityce”. Tu na 26 mniejszych form tekstowych oraz 5 „Raportów Polityki” [Nr. 10, 21, 33, 46, 51], w których tematem wiodącym były szeroko rozumiane zagadnienia zdrowotne zaledwie jedna publikacja dotyczyła chirurgii. Anestezjologia zupełnie nie wzbudziła zainteresowania redakcji – zamieszczono jedynie w „Listach do redakcji” komentarz pióra dr. A. Orońskiej oraz prof. A. Küblera jaki powstał na kanwie „Raportu” poruszającego zagadnienia eutanazji [„Polityka” Nr 50]. Analizowane powyżej periodyki nie zostały wybrane przypadkowo. Jesienią 1999 r. w czołówce najpopularniejszych czasopism „Wprost” zajęło 7 [10% czyt.] zaś „Polityka” 8 miejsce [9,7% czyt.]22, natomiast w sondażu przeprowadzonym w analogicznym okresie roku 2000. „Wprost” zajęło 8 pozycję [6,5% czyt.], a „Polityka” uplasowała się na 14 [5,3% czyt.]24.
Podobnie rzecz się ma z prasa przeznaczoną dla kobiet. W przedziale od lipca do grudnia 2000 pierwszą dziesiątkę pod względem poczytności tworzyły tytuły przedstawione w tab. I 24.
Tab. I.
TytułCzęstotliwość ukazywaniaProcent poczytności w swojej kategoriiIlość stron w temacie medycyna i zdrowieInformacje dotyczące anestezjologiiUWAGI
Pani Domutygodnik23,9%51brak
Przyjaciółka-//-22,3%38brak
Naj-//-14,9% 35brak
Chwila dla Ciebie-//-13,9%83brak"Mini Encyklopedia Zdrowia" ukazująca się od Nr 38 nie uwzględnia hasła anestezjologia
Tina-//-10,8%84brak
Świat Kobietydwutygodnik4,3%60brak
Claudiamiesięcznik15,9%40brak
Poradnik Domowy-//-10,5%30brakw artykule "Podstępny wyrostek" [Nr 10/X] pominięty został temat znieczulenia
Olivia-//-9,1% 49brak
Twój Styl -//-6,2%31brak
Ze zbliżoną sytuacją można spotkać się również w czasopismach popularyzujących osiągnięcia nauki oraz oświatę zdrowotną. Kolejność w rankingu czytelniczym dla tej grupy tytułów przedstawia tabela II.
Tab. II.
TytułCzęstość ukazywaniaProcent poczytności w swojej kategoriiIlość artykułów dotyczących medycynyIlość artykułów dotyczących anestezjologii
Wiedza i Życiemiesięcznik1,4%8brak
Zdrowie-//-0,9%8brak
Samo zdrowie-//-0,9%14Nr 10/38 - R. Ciemięga - "Mity o narkozie" str. 52
Żyjmy dłużej-//-0,7%66Nr. 10 - wywiad z dr. M. Hilgierem o leczeniu bólu
Świat Nauki-//-0,6%11brak
Aby przedstawić pełen obraz obecności anestezjologii w prasie periodycznej należy sięgnąć także do ilustrowanych dodatków „Gazety Wyborczej” – tytułu sytuującego się od 1991 roku w czołówce dzienników na co wskazują wyniki badań czytelnictwa prasy26, a mianowicie ukazującego się regularnie we czwartki „Magazynu” oraz połączonego z numerem sobotnio – niedzielnym i w roku 2000 dwukrotnie na łamach „Magazynu” [w Nr 4/360 z dn. 27.I.2000 i Nr 40/396 z dn. 5.X.2000 – w drugim z tekstów, który stanowi wywiad z prof. W. Rudowskim, wspomina On o miejscu nowoczesnej anestezjologii w rozwoju chirurgii serca i płuc27]. W „Wysokich Obcasach” pomimo cyklicznie redagowanego działu „Zdrowie” informacje dotyczące anestezjologii praktycznie nie występują, a informacje o samym znieczulaniu są traktowane marginalnie i ogólnikowo28.
Ciekawie w tej sytuacji przedstawia się zawartość tekstowa tygodnika „Forum” specjalizującego się w przedrukach artykułów z prasy zagranicznej. W ukazującym się z dużą regularnością na jego łamach dodatku „Człowiek i medycyna” na 10 opublikowanych ogółem w 2000 roku, aż w 5 zamieszczone zostały teksty poruszające zagadnienia wchodzące w zakres kompetencji zawodowych anestezjologa [Nr 17,27,41 i 45], lub prezentujące w syntetyczny, a zarazem przystępny sposób jego działalność i rolę w hierarchii szpitalnej [Nr 37]29. Niestety tytuł ten nie jest notowany w badaniach czytelnictwa czasopism30, w związku z tym nie jest bliżej wiadomo do jak szerokiego grona docierają zawarte w nim materiały i informacje.
Drugą kategorię w postrzeganiu anestezjologii przez środki społecznego przekazu stanowią fabularne, bądź fabularyzowane różnorodne formy produkcji filmowej i telewizyjnej, w których zgodnie z założeniami scenariusza anestezjolog kreuje rolę jednego z głównych bohaterów. W tej grupie wypada usytuować na pierwszym miejscu cieszące się żywym odzewem u odbiorców seriale emitowane prze publiczne i prywatne stacje telewizyjne. Sam temat obecności postaci lekarzy i ich działań zawodowych w tym gatunku sztuki filmowej nie jest niczym nowym31. Każda praktycznie, indagowana w tym przedmiocie osoba może wymienić z pamięci jedną czy nawet kilka oglądanych przez siebie produkcji o tym charakterze. I tak w latach 1999 – 2000 w ofercie programowej można było znaleźć ich cały szereg32, zaś każdy gromadził przed odbiornikami liczną widownią. Wyjątkowo dużą oglądalnością – rzędu 8,5 mln. widzów33 – cieszy się emitowany od listopada 1999 roku serial „Na dobre i na złe”. Przy całej atrakcyjności obrazu, o czym mogą świadczyć powyższe liczby, nie należy jednak zapominać o specyficznej konwencji gatunku, z czego zdają sobie sprawę sami twórcy. „... być może moja wizja świata jest zbyt naiwna, lukrowana... wokół jest tyle zła, brutalności. Telewizja jest tego pełna. Widzowie tęsknią za światem uporządkowanym, czystym, klarownym...”34. Przy założeniu z góry takich kryteriów trudni się dziwić, iż prezentowana w serialu postać anestezjologa zaskakuje swoim schematyzmem. Jest to osoba sympatyczna, delikatna i wrażliwa choć nie zawsze w pełni kompetentna, na którą od czasu do czasu można, ba nawet trzeba krzyknąć35. Podobnie zresztą, jak i pozostali serialowi lekarze nie ma ona jednak zbyt wielu wspólnych cech z rzeczywistymi przedstawicielami tej specjalizacji – na co zwraca m.in. uwagę jeden z konsultantów medycznych serialu „Na dobre i na złe” dr. K. Janus-Dziedzic 36. Szczególnie rzuca się w oczy duża ilość wolnego czasu: czy to na pogaduszki, czy na kawę w bufecie, komfortowe warunki pracy, poczynając od urządzenia gabinetów popularnie zwanych „dyżurkami”, przez wyposażenie w aparaturę medyczną, a na takich detalach jak fartuchy kończąc37. Bohaterów cechuje również zupełny brak oznak zmęczenia, gdyż po całonocnym dyżurze wszyscy są radośni i wypoczęci. W całokształcie, można odebrać ów serial w założonej przez jego twórców konwencji miłego rodzinnego filmu na niedzielne popołudnie z wyidealizowana wizją szpitala, gdzie nie ma drastycznych scen, krew leje się sporadycznie, a pacjenci umierają rzadko38. I nie byłoby w tym nic złego, bo przy nasyceniu mediów brutalizacją, widz spragniony jest obrazu życia „normalnych ludzi”, z którymi może się utożsamiać. Zjawisko to uwidacznia się m.in. w żywym odbiorze perypetii bohaterów serialu wyrażanym następnie w listach adresowanych do jego twórców39. Najistotniejszym, moim zdaniem, zagadnieniem pozostaje jednak fakt, iż przy braku odpowiednich publikacji programy o takiej właśnie konstrukcji stanowią jedno z dwóch zasadniczych źródeł wiedzy o anestezjologii i intensywnej terapii w społeczeństwie. Wskazują na to badania, w których na pierwszym miejscu w kategorii „źródło informacji” zostały wymienione przez respondentów telewizja oraz radio40. Wypada przy tym zdawać sobie sprawę, iż owa dwoistość informacyjna – generalnie negatywizm bądź też milczenie jakie panuje wokół postaci anestezjologów w prasie, oraz kreowanie wyidealizowanej acz sympatycznej sylwetki przedstawiciela tej specjalizacji w mediach wizualnych – wpływa znacząco na tworzenie postaci rzeczywistej w świadomości odbiorcy. Doskonale znane z nauk psychologicznych zjawisko projekcji może następnie rzutować owe konstrukty w ewentualnych kontaktach z anestezjologiem w warunkach rzeczywistych, zakłócając obiektywizm i właściwy, a jakże istotny – o czym pisałam uprzednio – bliski kontakt interpersonalny.
Mówiąc o innych formach przekazu medialnego, jako czynniku gromadzenia danych do następowego konstruowania wizerunku anestezjologii i anestezjologa, wypadałoby również zwrócić uwagę na popularność czytelniczą wykreowanego w ostatnich dziesięciu latach na krajowym rynku wydawniczym specyficznego gatunku literackiego, jakim jest thriller medyczny. Koronnym przykładem tego typu publikacji mogą być książki R. Cooka – „Śpiączka”41 pierwszy raz drukowana na łamach „Ekspresu Wieczornego” w 1980 roku jako powieść w odcinkach, czy „Szkodliwe intencje”42 – obie napisane językiem niezwykle sugestywnym i obfitującym w fachową [ nota bene fatalnie przetłumaczoną] terminologię medyczną. Działania anestezjologa łączą się w obydwu wymienionych pozycjach z tragicznymi, choć w niczym niezawinionymi przez lekarza konsekwencjami jego działalności. W „Śpiączce” jest to włączenie w instalację gazów medycznych butli z tlenkiem węgla. Dla odmiany w „Szkodliwych intencjach” to skażenie firmowych ampułek z markainą [również w Polsce używanym specyfikiem znieczulenia miejscowego]. Żywą recepcję tego gatunku literackiego z pewnością można uznać za swoisty fenomen socjologiczny. W większości bibliotek publicznych wszystkie tytuły z prezentowanej tematyki są eksponowane na półkach z nowościami i przekazywane przez czytelników z rąk do rąk. Z przeprowadzonego przeze mnie krótkiego rozpoznania obejmującego teren zaledwie jednej dzielnicy Warszawy [Praga Północ w obrębie gminy Warszawa Centrum] wynika, iż książki te obecne są we wszystkich placówkach – szczegółowe dane zamieszczone w tabeli III uzyskałam w 6 na 7 bibliotek pozostających w gestii Dyrekcji Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy – gmina Warszawa Centrum Praga Północ.
Tab. III.
Nazwa placówkiIlość autorówIlość tytułówŚrednia ilość wypożyczeń w miesiącu Miejsce ekspozycji
Wypożyczalnia Nr 610372 razy w miesiącuLiteratura sensacyjna
Wypożyczalnia Nr 416483 i ponad w miesiącuW działach literatury danego kraju
Wypożyczalnia Nr 564362-3 razy w miesiącuLiteratura angielska i amerykańska
Wypożyczalnia Nr 779311-2 razy w miesiącuSpecjalny regał
Wypożyczalnia Nr 1018241-2 razy w miesiącuSpecjalna półka
Wypożyczalnia Nr 10210422-3 razy w miesiącuWystawka nowości
Największą poczytnością cieszy się we wszystkich placówkach twórczość R. Cooka. I tak np. w Wypożyczalni Nr 56 na 30 egzemplarzy 20 tytułów książek tego autora praktycznie żaden nie jest osiągalny na półce. Również dzielnicowa wypożyczalnia kompletów ruchomych obsługująca 26 punktów bibliotecznych na swoim terenie m.in. w szkołach o poziomie ponadpodstawowym, domach pomocy społecznej i klubach osiedlowych, posiada w zbiorach 51 tytułów 11 autorów, przy czym każdy z woluminów wypożyczany jest średnio 2 razy w miesiącu. Zdaniem kierowniczki Wypożyczalni Nr 41 czytelnicy klasyfikują pozycje te do książek „dobrych i prawdziwych”, którym aura sensacji dodaje tylko koniecznego kolorytu. Jest rzeczą ciekawą, iż zdanie to podzielają wszystkie grupy wiekowe czytelników.
W księgarniach, w zależności od ich wielkości i usytuowania można doliczyć się nawet do 12 pozycji tego gatunku, zawsze przy tym zgrupowanych monotematycznie. W takiej ekspozycji niebagatelna jest rola czynnika wizualnego. Okładki większości tytułów, obojętnie czy ich treść wiąże się bezpośrednio z chirurgią czy też nie „zdobią” obrazy postaci w maskach, aparatury anestezjologicznej, monitorów i lamp bezcieniowych. Swoistym wyznacznikiem dla serii wydawniczej stał się usytuowany w tle zarys krzywej EKG. Wiele pozycji w tym „Szkodliwe intencje” oraz „Śpiączka” doczekało się już drugiego, a nawet trzeciego wydania. Hasło „thriller medyczny” zostało także ostatnio wyodrębnione podczas prezentacji dorobku edytorskiego na imprezach księgarskich tej miary, co Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie44. Nie miejsce tu na szerszą analizę, lecz z pewnością należy zadać sobie pytanie, na ile kreowane przez tego typu literaturę postaci lekarzy – jak przykładowo anestezjologów w dwóch wymienionych uprzednio pozycjach R. Cooka – rzutują na odbiór realnych przedstawicieli tej specjalizacji, a w szczególności czy nie zachodzi tu podobnie jak w przypadku seriali, zjawisko projekcji wyrażające się m.in. w pewnych pytaniach formułowanych przez pacjentów, obawach przed określonym typem znieczulenia itp. co daje się później zauważyć w warunkach szpitalnych.

1 tu: J. Sobczak – Dziennikarskie prawo do informacji a tajemnica lekarska w: „Biuletyn Informacyjny Sądu Lekarskiego i Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej” Poznań – Warszawa.
2 tu: A. Stelmach – Bez bólu u dentysty w: „Wysokie Obcasy” Nr. 28 [68] 15.VII.2000 dod. „Gazeta Wyborcza”str. 32-33.
3 dla przykładu – B. Prasałek – Znieczul się w: „Zdrowie” Nr.6 [czerwiec] 1999 str.35. Konsultantem medycznym tekstu jest tu stomatolog – co moim zdaniem wypada uznać za naruszenie nie przekraczania kompetencji.
4 tamże str. 35.
5 H. Rumbelow – Deaths at the dentist bring treatment ban w: „The Times” 22.VII.2000 str. 7, oraz „The Independent” z 22.VII.2000.
6 cyt. za: L. H. D. J. Booij – Jak najlepiej bronić naszej specjalności – intra muros i poza nimi w: „Anestezjologia. Intensywna terapia” 1999,XXXI str. 277
7 wskazują na to liczne wypowiedzi prasowe typu „... którą [w domyśle dokumentację]... na potrzeby sądu lekarz zawsze może poprawić...” – [cyt. za: E. Cichocka – Prawo i medycyna w: „Gazeta Telewizyjna” 19 – 25.V.2000 str. 3] czy „... lekarze przepisali tę kartkę, dopisując rzeczy, których nie zrobili, a powinni byli robić – mówią rodzice zmarłej Moniki – zapomnieli tylko ją usunąć. Ktos, kto w szpitalu kserował dla nas dokumenty nie zauważył tego i odbił obie kartki...” – cyt. za: J. Bachanek – Przypisać, dopisać, wymazać w: „Życie Warszawy” 25.II. 2000 Nr. 47 str.14.
8 tu: R. Larsen – Anestezjologia „Urban & Partner” str. 9
9 „... udało nam się tylko tyle dowiedzieć, że były komplikacje została uszkodzona macica i nastąpił krwotok. Anestezjolog przy znieczuleniu źle wbił igłę i nastąpił krwotok wewnętrzny...” – cyt. za: K. Brudnias – Śmierć w swoim szpitalu w: „Super Ekspres” Nr. 301 [28.XII. 2000] str. 11, bądź „... od kogoś dowiedziałem się, że to być może anestezjolog. Robił Sylwii wkłucie żeby podawać jej krew. Wkłuł się w złe miejsce i lekarze tłoczyli krew do płuca...” cyt. Za: – M. Rajczyk – Nie szukam winnych, ale muszę znać prawdę w: „Pani Domu” Nr. 5 [29.I.2001] str. 7] czy wreszcie „... rodzina Sylwii przypuszcza, że winny jej śmierci jest anestezjolog, który popełnił błąd w sztuce lekarskiej...” [sic!] – cyt. za: D. M. – Dała nowe życie straciła swoje w: „Życie stolicy” str. 2 w: „Życie Warszawy” 29.XII.2000 Nr. 302. W tak skonstruowanych formach publikacji można m.in. upatrywać wzrastającą popularność charakteryzującej się siermiężną szatą graficzną – poza okładką tekst drukowany jest na niskiej klasy papierze – i relatywnie niską ceną pewnej grupy czasopism jak: „Sukcesy i Porażki”, „Cienie i blaski” czy „Z życia wzięte” poruszających życiowe dramaty „zwykłych szarych ludzi”. W ostatnich latach sytuują się one coraz bliżej czołówki co jest zauważalne w badaniach czytelnictwa periodyków dostępnych na krajowym rynku wydawniczym. Jesienią 1999 r. w pierwszej pięćdziesiątce znalazły się „Z życia wzięte” [poz. 17 – 5% czyt.] i „Sukcesy i porażki” [poz. 50 – 1,7% czyt.] – cyt. za: R. Filas – Czytelnictwo prasy u progu roku 2000 w: „Zeszyty Prasoznawcze” UJ Kraków Nr. 1/2 2000 str. 219
10 cyt. Za: E. Grabowska – Woźniak – Zmarła we własnym szpitalu w: „Życie Warszawy” Nr.301 28.XII.2000 gdzie ponadto można przeczytać „... koleżanki, które pracowały z Sylwią boja się podawać nazwiska i rozmawiać z dziennikarzami. Jak tylko media zainteresowały się sprawą dano im do zrozumienia, że jeśli zaczną mówić czekają je nieprzyjemności...”
11 cyt. za: „Życie Warszawy” 25.II.2000 Nr.47 str.12
12 tak stanowi Protokół postępowania diagnostycznego śmierci pnia mózgu. w: Stanowisko Krajowych Zespołów Specjalistycznych w dziedzinach anestezjologii, intensywnej terapii, neurologii, neurochirurgii oraz medycyny sądowej w sprawie kryteriów śmierci mózgu. MZ i OS Warszawa styczeń 1990 r. Przepisy te w odbiorze środowisk pozamedycznych zdają się sugerować – niezgodnie z prawdą – iż kierownik oddziału zaangażowany uprzednio w proces terapeutyczny u pacjenta z podejrzeniem izolowanej śmierci pnia mózgu, następnie niejako „fizycznie´ w tej komisji uczestniczy
13 cyt. za: – St. Kornas – Eksperymenty medyczne w świetle nauki Kościoła Katolickiego Częstochowskie Wydawnictwo Diecezjalne „Regina Poloniae” Częstochowa 1986 str. 234
14 cyt za: – Deklaracja Papieskiej Akademii Nauk w: „La documentation Catholique” R. 1985 Nr1908 str.1169 oraz „La documentation Catholique” Nr1907 str.1103. Na spotkaniu z papieżem Janem Pawłem II współpracownicy Papieskiej Akademii Nauk usłyszeli Jego z ust wypowiedź, iż problem definicji śmierci ma niezwykle istotne znaczenie z uwagi na odpowiednie traktowanie moralnych i prawnych aspektów transplantologii. Ze strony polskiej w pracach Akademii uczestniczył Prof. M. Sych profesor anestezjologii z Krakowa – informacja własna – zaś po śmierci Profesora 1.V.1997 roku Ojciec Święty w liście kondolencyjnym napisał „... naprawdę wiedział o czym mówił...” [cyt. za: „Anestezjologia. Intensywna Terapia” 1997 r. XXIX Nr. 3 str. 187].
15 cyt. za: St. Warzeszak – Pojęcie i definicja śmierci w: „Medicus” vol. 1 nr 5 1992 str. 32. Podobne zdanie wypowiada również P. Góralczyk odwołując się do tzw. „kryteriów harwardzkich” – pierwszych kryteriów orzekania śmierci mózgu powstałych w latach 60 – tych na Uniwersytecie Harvarda – „... przyjmuje się dziś powszechnie, że przeszczep organów z dawcy martwego jest możliwy po stwierdzeniu trwałego i nieodwracalnego uszkodzenia pnia mózgowego. To stwierdzenie budzi jednak wątpliwości osób postronnych, gdyż uznaje za nieżywe ciało, które na przykład oddycha. Przy pomocy aparatury to ciało może oddychać i zachować swoja ciepłotę...”– w: Moralne i prawne wątpliwości w dziedzinie transplantologii „Communio” 1997 R. XVII Nr./97/ str.89. Stanowisko to jest akceptowane również przez filozofów z kręgów laickich. Prof. B. Wolniewicz pisze bowiem m.in. „... kiedyś prostodusznie sądziłem, że w uznaniu tzw. śmierci mózgowej za kryterium zgonu chodzi o to by mieć całkowita pewność, że dana osoba rzeczywiście umarła. Przez myśl mi nie przeszło, że chodzi o coś zupełnie innego, mianowicie o to, by jak najszybciej dobrać się do trupa...”– cyt. za: B. Wolniewicz – Filozofia i wartości WF i S UW Warszawa 1998 str. 316
20 wypowiedź Prof. A. Küblera – cyt. za: „Służba Zdrowia”Nr. 48 – 49 [5 – 9.IX]1996 str. 1
21 był to mianowicie; J. Michalak – Atak bólu „Wprost” Nr. 35 27.VIII.2000 str. 78.
22 cyt. za: poz. cyt. pkt. 9 str. 218
24 cyt. za: „Polskie badania czytelnictwa” SMG/KRC Poland Media. Badania realizowano na próbie 18226 osób metodą wywiadu ankieterskiego. W: „Press” Nr. 2 [luty 2001] str. 96
24 tamże
26 cyt. za: R. Filas – Czytelnictwo prasy w 1997 roku w: „Zeszyty Prasoznawcze” UJ Kraków str. 171 i poz. cyt. pkt. oraz poz. cyt. pkt. 23 gdzie w przedziale czasowym lipiec – grudzień „Gazeta Wyborcza” usytuowała się na pierwszym miejscu z 15,1% czytelników.
27 cyt. za: „Samotność chirurga” – wywiad udzielony dla: Magazynu „Gazety Wyborczej” Nr. 40 [396] 5.X.2000 str. 9
28 tu dla przykładu poz. cyt. pkt. 2
29 „W cieniu chirurga” str. III dodatku: przedruk – A. Lawson – What the gasman does for you w: The Times wtorek 27.VI.2000
30 nie wymienia go pośród 81 analizowanych tytułów R. Filas [w dz. cyt. poz. 9] ani na 56 tytułów tygodników poz. cyt. pkt. 23
31 „... lekarze – obok policjantów – należą do bohaterów ulubionych przez twórców seriali. Publiczność za nimi przepada, a rola doktora przynosi aktorowi niemal gwarantowany sukces i popularność...” – cyt. za: „Szlachetni doktorzy małego ekranu” w: – „Świat seriali” Nr. 10 [15.V.2000] str. 18
32 w roku 1999 emitowano 9 seriali [w tym w TVP 2 utrzymaną w konwencji dokumentu nowelę „Szpital Dzieciątka Jezus” – gdzie bohaterami byli autentyczni, pracujący w jednym z najstarszych warszawskich szpitali lekarze i pielęgniarki – emisja wtorki od 13.IV do 29.VI.1999 r.] przy czym ośrodek regionalny TV Katowice przypomniał jedną z pierwszych produkcji tego gatunku amerykański serial „Dr. Kildare”. W roku 2000 wyświetlono 6 seriali [w tym również nowelę dokumentalną „Klinika cudów” – poruszającą zagadnienia chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej – emisja TVP 1 od 12.XI do 28.XI.2000] – za: „Tele Tydzień”.
33 cyt. za: D. Mirska – Królikowska – Na dobre i na złe w: „Olivia” Nr. 4 [IV] 2001 str. 87
34 cyt. za: „Niech pół Polski ociera łzy” – rozmowa z I. Łepkowską głównym scenarzystą serialu „Na dobre i na złe” – w: „Kobieta i Życie” Nr. 8 [2518] 12 – 25.IV.2000 str. 7 czy „... nasz serial to swego rodzaju bajka, każdy odcinek zaczyna się dramatycznie ale zawsze kończy się dobrze...” – wywiad z M. Foremniak w: poz. cyt. pkt. 31 str. 16
35 tu wywiad „Danuta surowa” – rozmowa z D. Trafankowską – w „Kobieta i Życie” Nr. 8 [2518] 12 – 25.IV.2000 str.
36 cyt. za: poz. cyt. pkt. 33 str. 90
37 „... nasz szpital jest bardziej estetyczny niż prawdziwy. Rzeczywiście widzę że nawet fartuchy operacyjne są odprasowane... [błąd kostiumologa – dopisek mój M.T.]” – cyt. za: „Czy Zosia będzie z Kubą” w poz. cyt. pkt. 34 str. 4
38 „... my za to możemy oglądać film w którym lekarzom udaje się przechytrzyć śmierć i uwierzyć w miłość. A takie historie lubimy przecież najbardziej...” – cyt. za: poz. cyt. pkt. 33 str. 91
39 „... bardzo chciałbym aby podczas operacji była przy mnie doktor Zofia Stankiewicz... [takie imię i nazwisko nosi główna bohaterka serialu – dopisek mój M.T.]... bardzo bym się ucieszył gdy po obudzeniu zobaczyłbym tak piękną kobietę...” – cyt. za: poz. cyt. pkt. 31 str. 19
40 cyt. za: K. Worontkiewicz, M. Kowalska, L. Wołowicka – Wiedza potoczna o znieczulaniu i OIOM w: „X Zjazd PTAiIT Łódź 1988 streszczenia referatów” str. 139. Badaniami w formie ankiety została objęta licząca ogółem 533 osoby dorosłe populacja w Szwecji i w Polsce, przez co naturalnym wydaje się być pytanie o istotę samych treści programowych w ogólnym formowaniu osądu, a te jak wiadomo w końcu lat 80 – tych były w wymienionych krajach nieporównywalnie różne. Np. w Polsce żywe mogły być jeszcze reminiscencje czechosłowackiego serialu „Szpital na peryferiach”, którego jedną z bohaterek była właśnie anestezjolog.
41 R. Cook – Coma „Rebis” Poznań 1994 r.
42 R.Cook – Szkodliwe intencje „Novum – Amber” Warszawa 1991 r.
44 stoisko Nr. 155 wydawnictwa „Amber” Polska – „Książki Gazeta 16.V.2000 str. 15
Komentarz Redakcyjny
Powszechny i wolny dostęp do informacji jest jednym z największych osiągnięć XX w. Otwiera przed człowiekiem olbrzymie możliwości szerokiego dostępu do wiedzy – wy-korzystania jej do kształcenia postaw prozdrowotnych i nauczania postępowania w stanach zagrożeń dla zdrowia i życia. Informacja masowa otwiera wspaniałe drogi współpracy między nauką a społeczeństwem. Piękne programy dydaktyczne BBC, z zakresu zdrowia, znane powszechnie od lat, tezę tą potwierdzają. Nasze skromne osiągnięcia w TVP (magazyn medyczny) , kiedy wprowadzaliśmy zasady postępowania resuscytacyjnego – wskazują również kierunki wykorzystania mediów dla dobra ludzi.
Osiągnięcia techniczne wspomagające postęp nauk medycznych stwarzają coraz większe możliwości terapii, ale również podnoszą nowe wyzwania dla odpowiedniej jakości naszej pracy. Celem pracy człowieka jest nie tylko osiąganie korzyści materialnych, ale i satysfakcja z uzyskanych wyników. W leczeniu nie wystarczą jednak tylko obiektywne wskaźniki poprawnego postępowania, ale potrzebna jest również subiektywna ocena zadowolenia chorego. Koncentracja wielu czynników ryzyka kumuluje się w efekcie naszych działań. Stwarza to pokusę dla nieświadomego składania na barki anestezjologa, nie dających się tłumaczyć szkód wynikających z innych przyczyn.
W anestezjologii, która osiągnęła już w XX wieku pełną stabilizację pojawiły się nowe wyzwania. Stąd zaintereso-wanie perspektywami i zagrożeniami rozwoju naszej spe-cjalności. Postęp medycyny – w tym możliwości ratowania życia, w coraz trudniejszych stanach krytycznych, nieza-leżnie od wieku, stawia przed całym zespołem zabiegowym, a szczególnie anestezjologiem, wyzwanie działania o coraz większym ryzyku. Bezpieczeństwo i zniesienie bólu oraz dobre samopoczucie pozostaje nadal jednym z czołowych zadań w codziennej praktyce anestezjologa.
Środki masowego przekazu (prasa, radio, telewizja) są instytucjami, które narzucają swoje stanowisko bardzo licznej i zróżnicowanej publiczności. Są one wykorzystywane najczęściej dla celów propagandowych i reklamowych. Wiadomo, że celowe oddziaływanie drogą perswazji intelektualnej i emocjonalnej na zbiorowość i jednostkę zmierza do wykształcenia pożądanych przekonań i zachowań. Środki audiowizualne stosowane (w reklamie, w celu zwrócenia uwagi na dany towar i zachęcenia do jego zakupu), mogą być tu skierowane na sposób postępowania i na osobę w sugerowaniu wyboru.
Edukacyjna rola mediów ulega coraz większemu ograniczaniu i spłycaniu. Wymaga to głębokich przemyśleń, opracowania działań zaradczych, które powinny stymulować nas do dyskusji – jak uaktualnić i uatrakcyjnić naszą rolę w informowaniu społeczeństwa o celu jakiemu służy nasza specjalność. Wynika z tego potrzeba przedstawienia możliwości działań m.in. własnych społeczeństwa w pomocy w stanach doraźnych zagrożeń zdrowia i życia.
Warto się zastanowić nad potrzebą dalszych rzetelnych badań – pozostaje otwarta droga do dyskusji – zapraszamy.
Anestezjologia Intensywna Terapia 3/2001

- reklama -