Ponad 7000 publikacji medycznych!
Statystyki za 2021 rok:
odsłony: 8 805 378
Artykuły w Czytelni Medycznej o SARS-CoV-2/Covid-19

Poniżej zamieściliśmy fragment artykułu. Informacja nt. dostępu do pełnej treści artykułu
© Borgis - Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2004, s. 86-88
Zdzisław Rondio
Anestezjologia na drodze europejskiej wspólnoty
Anaesthesiology on the road to the European Community
Słowa kluczowe: historia, anestezjologia, resuscytacja.



„Ci, którzy czytają wiedzą dużo,
Ci, co patrzą wiedzą więcej”...,
a kto to rozumie wie najwięcej.
(wg Aleksandra Dumas)
Artykuł ten piszę w dniu przełomowej rocznicy [1], kiedy już kilka dni kontynuujemy naszą działalność w nowej sytuacji politycznej – w Unii Europejskiej. Ponad 50-letni okres podziału Europy odchodzi do historii. Rzeczywistą wartość przełomu dziejowego będziemy mogli ocenić dopiero po wielu latach. Droga, chociaż doprowadziła do ostrego zakrętu minęła na szczęście w pokoju. Naszemu pokoleniu dłużyła się jednak nadmiernie.
Polska medycyna ma korzenie europejskie, nie szukamy swojego miejsca, nie mamy wątpliwości. Nie wybieramy swojej historii, ale los nie obchodził się z nami łaskawie. Na szczęście stało się, mamy wolność, radujmy się, życie można poprawić mądrze kreując swoją przyszłość.
Długo zapowiadany projekt poprawienia opieki zdrowotnej, w spojrzeniu NRL „okiem prezesa” nie napawa optymizmem [2]. Ostatni, przedłużony „weekend majowy” był czasem spokojnych, ważnych, własnych przemyśleń. Stąd pozwolę sobie przedstawić garść uwag które przyszły mi w tym czasie na myśl: „nie zapomnij przeszłości patrząc w przyszłość” [3].
Anestezjologia i intensywna terapia w naszym kraju jako nowa specjalizacja medyczna powstała w latach 70. równolegle z rozwojem w Europie. Anestezjologia jako nauka istnieje u nas od II wojny światowej. Wiedza przyszła do nas wtedy z północy wraz z pomocą skandynawskiego Czerwonego Krzyża. Ekipy szwedzkie wprowadziły u nas znieczulenie do zabiegów torako- i kardiochirurgicznych. Drugim równoległym źródłem anestezjologii byli polscy lekarze wojskowi, zdobywający specjalizację w czasie walk na froncie zachodnim. Muszę tu przypomnieć, że w ramach programu niszczenia narodu polskiego na terenie Generalnej Guberni w latach 1939-1945 nie funkcjonowały oficjalnie żadne wyższe uczelnie.
Przypomnijmy jeszcze lata wcześniejsze. W czasie wojny głównym miejscem polskiej diaspory, wraz z siedzibą rządu na obczyźnie była Wielka Brytania. Tam utworzono wydział lekarski na Uniwersytecie w Edynburgu, który z formalnego punktu widzenia kontynuował polską tradycję nauczania medycyny (dla ścisłości historycznej należy wspomnieć, że główny nurt kształcenia lekarzy znajdował się jednak w Warszawie, gdzie funkcjonowała tzw. szkoła Zaorskiego, jako tajna uczelnia). Stąd też m.in. dyplomy polskich wydziałów lekarskich z czasów okupacji zarówno niemieckiej jak i sowieckiej umożliwiały uzyskanie prawa praktyki lekarskiej polskim absolwentom medycyny w czasie wojny i po jej zakończeniu, początkowo w Wielkiej Brytanii, później na całym świecie.
W czasie 5 lat wojny śmierć milionów ludzi w działaniach bojowych i wśród ludności cywilnej spowodowały długofalowe zaburzenia demograficzne. Zniszczenia materialne przybrały niespotykane dotychczas rozmiary. Przymusowa migracja ludności z ziem wschodnich na tzw. ziemie odzyskane na zachodzie, spowodowała wybitnie nasilone zagrożenia zdrowotne i epidemiologiczne. Do tego należy dodać systematyczne wyniszczanie inteligencji, z niewątpliwym wpływem na regenerację zdrowotno-socjalną naszego narodu.
Minęło wiele lat i jest zrozumiałe, że niechętnie wracamy już do tych wspomnień.
Musimy zdać sobie jednak sprawę, że 60 lat (dwa pokolenia) nie wystarczyły na powrót do uczciwego życia i na odbudowę zniszczeń moralnych jakie się dokonały. Niech to będzie dla nas przestrogą, żeby nie wrócić, tak jak po I wojnie w XX wieku do rządów totalitarnych, nienawiści, przemocy, chamstwa i barbarzyństwa. Niestety – niezależnie od pamięci doświadczeń II wojny, nie możemy zapomnieć o terroryzmie Czerwonych Brygad – tragedii olimpiady 1972 r., przypomnianej dobitnie w ostatnich 2 latach z 11 września w USA włącznie.
O poziom wiedzy i humanitarne zasady postępowania w opiece zdrowotnej troszczą się od lat liczne międzynarodowe stowarzyszenia. Istotna rola przypada w tym działaniu organizacjom pozarządowym. Wiekowym symbolem humanitarnej służby dla ludzi jest Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w ramach której działa PCK. W społecznych ochotniczych organizacjach ratowników (np. OSP, GOPR, WOPR i innych), wolontariusze niosą pomoc w stanie zagrożenia, nieraz nawet z narażeniem własnego życia.
W minionym stuleciu problem zdrowia znalazł należne miejsce wśród priorytetowych zadań Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wyspecjalizowane agendy (m.in. WHO czy UNICEF), szczególnie we wczesnych latach powojennych sprawnym działaniem oddawały nieocenione usługi w ratowaniu zdrowia i życia w stanach największych zagrożeń. Dzięki nim udało się rozwiązać wiele ważnych projektów zdrowotnych. Wartość tego typu organizacji – w których nasi rodacy odgrywali nieraz znaczące role, mogliśmy ocenić korzystając wielokrotnie ze współpracy z nimi, z ich wiedzy jak i z bezpośredniej pomocy.
Do wspomnień początku anestezjologii w Polsce nawiązuje artykuł redakcyjny [4] napisany już na początku tego roku poświęcony kształtowaniu naszej specjalności, na tle rozwoju anestezjologii drugiej połowy XX wieku. W tym miejscu cofnijmy się pamięcią do inspirującej rozwój tej specjalności, działalności Światowej Federacji Towarzystw Anestezjologicznych. Delegaci 27 istniejących już towarzystw i 16 obserwatorów (wśród nich M. Justyna i S. Pokrzywnicki jako przedstawiciele Polski) uczestniczyli w pierwszym światowym kongresie (Scheveningen, 1955).
WFSA jasno określiła cel do jakiego dąży : „zapewnienie warunków najwyższego standardu usług anestezjologicznych dla wszystkich ludzi na świecie (drogą stworzenia jak najlepszych warunków pracy anestezjologów i jak najszybszego rozpowszechnienia najnowocześniejszych zdobyczy naukowych tej tak szybko rozwijającej się specjalności)”. Założony cel był właściwie realizacją kontynuowanej już od lat działalności całego środowiska światowego anestezjologów. Mogliśmy się sami o tym przekonać korzystając od lat z pomocy naprawdę serdecznej i szczerej.
Polscy anestezjolodzy utworzyli towarzystwo 4 lata po kongresie światowym, a sekcja europejska powstała w Wiedniu w 1962 r. W tym samym roku odbywał się II Zjazd TAP w Warszawie, w którym uczestniczyli jako goście anestezjolodzy z zagranicy. III Zjazd we Wrocławiu razem z Konferencją Torakochirurgów rozpoczyna rozszerzoną współpracę wielospecjalistyczną. IV Zjazd w Poznaniu (1967) odbywa się już jako III Sympozjum Międzynarodowe z udziałem 421 gości z Europy i USA. Przyjazd wśród gości pierwszego europejskiego profesora anestezjologii sir Roberta MacIntosha i prezesa WFSA Francis Foldesa promuje dalszą naszą działalność. Można tu widzieć pierwsze kroki na drodze do Europy. Rozpoczynał się stały cykl polskich konferencji naukowych, wplecionych w systematyczny aktywny udział w spotkaniach europejskich.
W tym momencie przypomnijmy lata pomocy i wsparcia po wojnie, jaką okazywali nam dobrzy ludzie z państw mniej poszkodowanych niż nasze lub znajdujących się na marginesie działań wojny.
Musimy wierzyć w mądrość i dobroć ludzką.
Pomoc taka i wiele innych mniej znanych nie była jednostkowa. Przyjaźnie dla nas otwarte były wszystkie anestezjologiczne ośrodki szkoleniowe Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej.
Poza znanym pierwszym polskim profesorem anestezjologii S. Pokrzywnickim pamiętamy m. in. dr. Bolesława Rutkowskiego walczącego w armii polskiej pod dowództwem gen. Andersa. Nie mamy jednak zewidencjonowanych miejsc pobytu i kształcenia wszystkich naszych anestezjologów, którym udało się szkolić za granicą dzięki pomocy indywidualnej.
Nie mówiło się o tym głośno – było to w latach zaraz po wojnie źle widziane przez będące pod nadzorem radzieckim służby bezpieczeństwa. Ale musiałem o tym napisać, dla ścisłości historycznej, bo ułatwia to zrozumienie dodatkowych trudności rozwoju naszej specjalności. Za parę lat już nikt nie będzie pamiętał, że istniała dodatkowa droga szkolenia wysiłkiem tych nielicznych – bezimiennych, pełną specjalizację umożliwiających tym, którzy rozpoczynali ją w kraju.

Powyżej zamieściliśmy fragment artykułu, do którego możesz uzyskać pełny dostęp.
Mam kod dostępu
  • Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu albo wszystkich artykułów (w zależności od wybranej opcji), należy wprowadzić kod.
  • Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.
  • Aby kupić kod proszę skorzystać z jednej z poniższych opcji.

Opcja #1

19

Wybieram
  • dostęp do tego artykułu
  • dostęp na 7 dni

uzyskany kod musi być wprowadzony na stronie artykułu, do którego został wykupiony

Opcja #2

49

Wybieram
  • dostęp do tego i pozostałych ponad 7000 artykułów
  • dostęp na 30 dni
  • najpopularniejsza opcja

Opcja #3

119

Wybieram
  • dostęp do tego i pozostałych ponad 7000 artykułów
  • dostęp na 90 dni
  • oszczędzasz 28 zł
Piśmiennictwo
1. 8 maja 2004 (59 rocznica kapitulacji Niemiec hitlerowskich)
2. Gazeta Lekarska 5/2004; s. 5
3. Motto konferencji historycznej poświęconej pamięci prof. S.
Pokrzywnickiego (w 10 rocznicę śmierci). Warszawa, 2003.
4. Artykuł Redakcyjny: Anest Inten Terap 2004, 36; 2-5.
5. Artykuł Redakcyjny: Anest Inten Terap 1999, 31, 149-154.
Adres do korespondencji:
Zdzisław Rondio – Redaktor Naczelny;
ul. Kasprzaka 17A, 01-211 Warszawa

Anestezjologia Intensywna Terapia 2/2004