Chcesz wydać pracę doktorską, habilitacyjną czy monografię? Zrób to w Wydawnictwie Borgis – jednym z najbardziej uznanych w Polsce wydawców książek i czasopism medycznych. W ramach współpracy otrzymasz pełne wsparcie w przygotowaniu książki – przede wszystkim korektę, skład, projekt graficzny okładki oraz profesjonalny druk. Wydawnictwo zapewnia szybkie terminy publikacji oraz doskonałą atmosferę współpracy z wysoko wykwalifikowanymi redaktorami, korektorami i specjalistami od składu. Oferuje także tłumaczenia artykułów naukowych, skanowanie materiałów potrzebnych do wydania książki oraz kompletowanie dorobku naukowego.

Poniżej zamieściliśmy fragment artykułu. Informacja nt. dostępu do pełnej treści artykułu tutaj
© Borgis - Postępy Fitoterapii 2/2014, s. 110-113
Bogdan Kędzia
Quo vadis phytopharmaka?*
Na początek wyjaśnienie skąd wziął się tytuł tej prezentacji. Może on sugerować, że chodzi o termin „phytopharmakon”, co w międzynarodowym nazewnictwie specjalistycznym oznacza lek roślinny. Jednak pochodzenie tego terminu jest inne. Otóż w 1995 r. członkowie Niemieckiego Towarzystwa Farmakologii Klinicznej i Terapii _ prof. Norbert Rietbrock oraz prof. Dieter Loew utworzyli grupę roboczą poświęconą racjonalnej fitoterapii. W wyniku jej działalności rozwinęła się dziedzina nauki, która przyjęła farmakologię za podstawę działania produktów roślinnych na zwierzęta doświadczalne i ludzi; stąd pojęcie „phytopharmaka”. A zatem słowo to oznacza lek roślinny o dobrze udokumentowanym działaniu farmakologicznym i klinicznym na organizm człowieka. Termin ten upowszechnił się. Nawet był tematem przewodnim Jubileuszowego Sejmiku Zielarskiego z okazji 80-lecia Polskiego Komitetu Zielarskiego, który odbył się w 2010 r. w Żerkowie. Ze swej strony pozwolę sobie na wprowadzenie uzupełnienia do niniejszego wystąpienia w brzmieniu: „Perspektywy rozwoju polskiej fitoterapii”, ponieważ w zasadzie do tego się ono sprowadza.
Ważnym zagadnieniem jest sposób użytkowania surowców roślinnych przez człowieka. Mogą one wchodzić w skład produktów leczniczych, suplementów diety, środków spożywczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, kosmetyków i środków higienicznych. Ich występowanie w tak wielu różnych kategoriach produktów powoduje, że niekiedy ten sam surowiec może znajdować się zarówno w produkcie leczniczym, suplemencie diety, jak i w środku spożywczym. Dobrym przykładem jest kłącze ostryżu długiego (Curcumae rhizoma), które może być składnikiem produktu leczniczego (Solaren), suplementu diety (Esseliv) i środka spożywczego (przyprawa curry). Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie różne wymagania, jakie stawia się tym produktom.
Konkretnie, od produktu leczniczego wymaga się jego zarejestrowania w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Warszawie (w skrócie URPL), a to wymaga m.in. przeprowadzenia badań klinicznych. Do wniosku o dopuszczenie do obrotu produktu leczniczego roślinnego (tak nazywa się lek roślinny zgodnie z dyrektywą Wspólnoty Europejskiej 2001/83/WE) należy dołączyć przynajmniej jedno kontrolowane badanie kliniczne dobrej jakości, a także skład jakościowy i ilościowy produktu, wskazania, dawkowanie, skuteczność, bezpieczeństwo stosowania, interakcje z innymi produktami leczniczymi i przeciwwskazania. Do zamieszczenia tych danych dopuszcza się wykorzystanie dostępnego piśmiennictwa, co i tak jest już dużym ułatwieniem.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że w myśl powyższej dyrektywy substancje izolowane z roślin, np. atropina, morfina, chinina, digoksyna, mentol czy rutyna, nie są uznawane za produkty lecznicze roślinne. Do takiego sformułowania definicji leków dążyły USA i niektóre kraje Europy Zachodniej, m.in. Wielka Brytania, aby zmarginalizować lek roślinny, będący mieszaniną wielu związków, podkreślając możliwość otrzymywania tych leków na drodze syntetycznej.
Natomiast w przypadku suplementów diety i środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wystarcza powiadomienie Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS) w Warszawie o wprowadzeniu takiego środka w naszym kraju, bez obowiązku podawania składu ilościowego i standaryzacji składników roślinnych. Co prawda w odniesieniu do suplementów diety wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) podkreślają istotność tego wymogu, jednak na razie brak jest odpowiednich regulacji prawnych w tym zakresie. Jeśli GIS ma wątpliwości odnośnie kwalifikacji surowców roślinnych lub ich przetworów, jako składników suplementów diety, to może on w tej sprawie zwrócić się do jednej z 5 jednostek naukowych na terenie kraju (Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich jest jedną z nich) w celu wyjaśnienia tej kwestii lub bezpośrednio do URPL.
Dużą pomocą w tym przypadku jest lista roślin, z których surowce lub ich przetwory mogą być składnikami suplementów diety. Opracowana ona została przez zespół ekspertów Polskiego Komitetu Zielarskiego (PKZ), Sekcji Fitoterapii Polskiego Towarzystwa Lekarskiego oraz Zakładu Farmakognozji Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Lista obejmuje 270 roślin leczniczych, które w postaci surowców, stosowane są także jako środki spożywcze, np. w postaci naparów lub odwarów. Jako przykłady mogą służyć: owoc aronii, korzeń cykorii podróżnika, naowocnia pomarańczy, owoc głogu i ziele melisy.
Poza Sekcją Fitoterapii Polskiego Towarzystwa Lekarskiego i Polskim Komitetem Zielarskim, sprawami produktów leczniczych roślinnych oraz suplementami diety, w skład których wchodzą surowce roślinne, zajmują się także inne stowarzyszenia, takie jak Krajowa Rada Suplementów Diety i Odżywek w Warszawie (przew. prof. Iwona Wawer) oraz Polska Rada Leku Roślinnego w Gdańsku (przew. mgr Tadeusz Pawełek). Są one bardzo pomocne dla producentów opracowujących nowe produkty pochodzenia roślinnego. Poza tym stowarzyszenia te postulują rozdzielenie dystrybucji suplementów diety i produktów leczniczych roślinnych w aptekach. Z kolei powstałe w ubiegłym roku Stowarzyszenie Zielarzy i Fitoterapeutów w Krośnie (przew. dr Henryk Różański) zajmuje się alternatywnymi metodami leczenia z użyciem produktów roślinnych.
Koncentrując się na perspektywach rozwoju polskiej fitoterapii, należy zwrócić uwagę na następujące elementy. Fitoterapia, podobnie jak każda inna metoda leczenia, powinna znajdować się w gestii lekarzy medycyny, jako jedynych specjalistów uprawnionych do leczenia ludzi. W tym kontekście zapewnienie rozwoju terapii produktami leczniczymi roślinnymi jest w dużym stopniu uzależnione od współdziałania lekarzy, farmaceutów i naukowców. Z tego względu fitoterapia powinna stać się dyscypliną medyczną opartą na nowoczesnych badaniach farmakologicznych i klinicznych. Dlatego istotne jest wprowadzenie ziołolecznictwa do programu studiów medycznych, a także organizowanie szkoleń z tego zakresu w ramach studiów podyplomowych.
Fitoterapia ma duże szanse rozwoju w ramach wspomagania leczenia wielu chorób, w tym chorób przewlekłych wieku dziecięcego i osób w podeszłym wieku, a także chorób przewodu pokarmowego, układu oddechowego i dróg moczowych. Dużą rolę może ona także odegrać na polu podwyższania odporności immunologicznej ludzi chorych. Zatem podstawą racjonalnego rozwoju fitoterapii powinno być odpowiednie przygotowanie specjalistyczne lekarzy, oparte na gruntownych badaniach fitochemicznych, farmakologicznych i klinicznych, zarówno krajowych, jak i zagranicznych.
W tym kontekście wydaje się istotne omówienie niektórych zagadnień związanych z fitoterapią. Do roślin leczniczych, które wzbudziły duże zainteresowanie w ostatnim 15-leciu, można zaliczyć: żeń-szeń (Panax ginseng), dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum), miłorząb japoński (Ginkgo biloba), głóg dwuszyjkowy (Crataegus oxyacantha), czosnek pospolity (Allium sativum) i konopie indyjskie (Cannabis sativa). Sa to przykłady roślin leczniczych wyznaczających kierunki nowoczesnej farmakoterapii. Do takich roślin można także z powodzeniem zaliczyć aloes drzewiasty (Aloe arborescens), będący przedmiotem niniejszej konferencji naukowo-szkoleniowej.
Warto zwrócić uwagę na problem tzw. „szkodliwości ziół”. W prasie, radiu i telewizji pojawiają się od czasu do czasu informacje o rzekomym szkodliwym działaniu roślin leczniczych na organizm człowieka. Pozwolę sobie przytoczyć kilka określeń opublikowanych w prasie codziennej, poddających w wątpliwość właściwości terapeutyczne ziół leczniczych i otrzymywanych z nich leków, np. „Jeżówka nie działa”, „Dziurawcowa gorączka”, „Nieskuteczne leki”, „Jadowite zioła” i in. Poza tym wobec niektórych leków roślinnych spotyka się określenia: „lek, który zwiększa kruchość kości”, „zwiększa ryzyko wylewów krwi do mózgu”, czy „uszkadza wątrobę”. Tego rodzaju sformułowania mogą u chorych wywołać nieuzasadnione uprzedzenia do leku roślinnego. Natomiast prawda jest taka, że większość przypadków szkodliwego oddziaływania leków roślinnych na organizm człowieka, sygnalizowanych przez środki masowego przekazu, powstaje na skutek ich niewłaściwego stosowania, przedawkowania lub niezgodności z preparatami syntetycznymi.

Powyżej zamieściliśmy fragment artykułu, do którego możesz uzyskać pełny dostęp.

Płatny dostęp

Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu oraz innych artykułów Czytelni, należy wprowadzić kod:

Kod (cena 20 zł za 30 dni dostępu) mogą Państwo uzyskać, przechodząc na tę stronę.
Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.

Postępy Fitoterapii 2/2014
Strona internetowa czasopisma Postępy Fitoterapii