Ponad 7000 publikacji medycznych!
Statystyki za 2021 rok:
odsłony: 8 805 378
Artykuły w Czytelni Medycznej o SARS-CoV-2/Covid-19

Poniżej zamieściliśmy fragment artykułu. Informacja nt. dostępu do pełnej treści artykułu tutaj
© Borgis - Postępy Fitoterapii 3/2018, s. 212-214
Irena Matławska
Ziołolecznictwo nie jest medycyną alternatywną.
List otwarty
Do napisania tego listu skłonił mnie artykuł Pana Doktora Krzysztofa Lubeckiego pt.: „Badanie żywej kropli krwi i inne czary...” (Gazeta Lekarska 3/2018, str. 34-35). Nie jest moim celem polemika co do wartości tej metody. Zamiast potępiać jej stosowanie może należałoby przeprowadzić przez odpowiednią placówkę naukową badania porównawcze tej analizy z innymi powszechnie akceptowanymi metodami. Pana Doktora oburza też fakt, że „diagnozowani pacjenci po wykryciu w ich krwi pasożytów i grzybów nie otrzymują produktów leczniczych przeciwpasożytniczych czy przeciwgrzybiczych”, myśląc najpewniej o preparatach syntetycznych, „a preparaty biologiczne” i tu wymienia „produkty homeopatyczne, różne zioła i probiotyki”.
Zdaję sobie sprawę, że w edukacji przyszłych lekarzy nie ma przedmiotu dotyczącego stosowania ziół w terapii, poza kilkoma godzinami w przedmiocie Farmakologia, która nie specjalizuje się w tzw. produkcie leczniczym roślinnym. Nie jest więc w sumie winą lekarzy, że mają lukę w wykształceniu. Są pewne próby dotarcia do przyszłych lekarzy przez wprowadzanie zajęć fakultatywnych dla studentów Wydziału Lekarskiego z zakresu Lek roślinny (UM w Poznaniu). Fakultet to niestety tylko 15 godzin, co jest niewystarczające, nie obejmuje wszystkich studentów i nie kończy się egzaminem. Oczywiście lekarze mogą zdobywać wiedzę samodzielnie, korzystać z kursów i studiów podyplomowych. I właśnie ci lekarze, po odbyciu odpowiednich szkoleń, wykorzystują nabytą wiedzę do pomagania chorym, co nie podoba się jednak Władzom, gdyż nie są to metody tzw. konwencjonalne.
Stosowanie ziół w chorobach przewlekłych, tzw. cywilizacyjnych (łącznie ze spersonalizowaną dietą), jest w dalszym ciągu niedoceniane przez lekarzy. „W ciężkich przypadkach ratujemy życie, a w przewlekłych rujnujemy zdrowie” – mówi lekarz Józef Kropp, specjalizujący się w medycynie ekologicznej (autor podręcznika „Elementarz medycyny ekologicznej”). Społeczeństwo się starzeje, żyjemy dłużej, wymagane są więc terapie długoterminowe, bezpieczne, ale też skuteczne, co niewątpliwie zapewnić mogą terapie ziołowe.
Najczęściej różnych metod, niepopieranych przez tzw. medycynę akademicką, poszukują pacjenci, którzy są rozczarowani wynikami leczenia, niewłaściwym traktowaniem przez system medyczny, brakiem empatii, pozostawieniem ich samym sobie, bez pomocy, szczególnie w chorobach nieuleczalnych.
Jak sam Pan Doktor Lubecki stwierdza: „czasami metodami medycyny naukowej nie możemy pomóc, nie jesteśmy wszechmocni” i dalej: „jest to skutek naszych niepowodzeń w zakresie zwalczania hochsztaplerstwa i oszustów medycyny alternatywnej”. Zioła nie są przecież żadną alternatywą, a częścią medycyny i farmakologii o wielowiekowej tradycji, potwierdzającej skuteczność i bezpieczeństwo, nawet jeżeli nie wszystkie mają badania kliniczne, a należą do grupy tzw. preparatów tradycyjnych. Czy nie korzystniej byłoby, zamiast tracić cenny czas na walkę z „czarami”, pochylić się wspólnie nad chorym człowiekiem, nie przeszkadzać lekarzom w stosowaniu metod i legalnych preparatów, które uważają za optymalne w danym przypadku?
Na początek wystarczyłoby zreformować program nauczania i wypełnić lukę w wiedzy przyszłych lekarzy. Mogę zrozumieć fakt, że program edukacyjny lekarzy jest przeładowany, jednakże powszechna w terapii tzw. medycyna naturalna wymusza na lekarzach to, aby mieli swoje zdanie na jej temat. Nie może ono się opierać na arbitralnych, często niestety podszytych arogancją sformułowaniach. Ta wiedza powinna bazować na podstawach naukowych i powinni ją przekazywać znawcy tematu.
Luka w wykształceniu lekarzy została zauważona przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej, który w rozporządzeniu z dnia 7.08.2014 roku w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy oraz zakresu jego stosowania ustanawia zawody: Zielarz-fitoterapeuta (kod 323012, zakwalifikowany do grupy 32, tj. średniego personelu do spraw zdrowia, obok m.in. homeopatów (kod 323005) i naturopatów (323009)). Zielarz-fitoterapeuta ma doradzać i stosować w celach terapeutycznych zioła z medycyny niekonwencjonalnej (naturalnej); podejmować terapie alternatywne, pozyskiwać, przechowywać i sprzedawać zioła, wyroby zielarskie, kosmetyczne oraz suplementy diety; we współpracy z farmaceutami i lekarzami poszukiwać i poznawać nowe właściwości roślin leczniczych; określać dawkowanie sporządzanych z nich preparatów, działania niepożądane oraz ich interakcje z lekami syntetycznymi. Oczywiście z określeniem, że zioła to medycyna niekonwencjonalna, nie mogę się zgodzić, ale chciałam zacytować tekst w możliwie oryginalnym brzmieniu.

Powyżej zamieściliśmy fragment artykułu, do którego możesz uzyskać pełny dostęp.
Mam kod dostępu
  • Aby uzyskać płatny dostęp do pełnej treści powyższego artykułu albo wszystkich artykułów (w zależności od wybranej opcji), należy wprowadzić kod.
  • Wprowadzając kod, akceptują Państwo treść Regulaminu oraz potwierdzają zapoznanie się z nim.
  • Aby kupić kod proszę skorzystać z jednej z poniższych opcji.

Opcja #1

19

Wybieram
  • dostęp do tego artykułu
  • dostęp na 7 dni

uzyskany kod musi być wprowadzony na stronie artykułu, do którego został wykupiony

Opcja #2

49

Wybieram
  • dostęp do tego i pozostałych ponad 7000 artykułów
  • dostęp na 30 dni
  • najpopularniejsza opcja

Opcja #3

119

Wybieram
  • dostęp do tego i pozostałych ponad 7000 artykułów
  • dostęp na 90 dni
  • oszczędzasz 28 zł
Postępy Fitoterapii 3/2018
Strona internetowa czasopisma Postępy Fitoterapii